spacer.png, 0 kB
Strona g?ówna
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
Advertisement
Sensacje XX wieku - Pearl Harbor PDF Drukuj Email
Oceny: / 1
Kiepski¦wietny 
Manewr flagowego okr?tu admira?a Nagumo wielkiego Akagi, który dokona?
      zwrotu, powtórzy?o pi?? innych lotniskowców. Równie wielki Kaga,
      nowoczesne Soryu i Hiryu oraz zbudowane zaledwie kilka miesi?cy wcze?niej
      Shokaku i Zuikaku ustawia?y si? pod wiatr, co mia?o umo?liwi? start ich
      samolotom. Na pok?adach rozbrzmiewa?y dzwonki alarmowe. Windy wywozi?y z
      hangarów my?liwce. Piloci zajmowali miejsca w kabinach samolotów i
      uruchamiali silniki. Gor?czkowa krz?tanina trwa?a równie? w hangarach pod
      pok?adami, gdzie szykowano bombowce nurkuj?ce i samoloty torpedowe, które
      mia?y wystartowa?, gdy tylko my?liwce znalaz?yby si? w powietrzu.

      Na wszystkich lotniskowcach wachty wpatrywa?y si? w maszt Akagi, gdzie
      flaga opuszczona by?a do po?owy. Jej podniesienie mia?o by? sygna?em do
      startu samolotów. Sta?o si? to punktualnie o godzinie szóstej. By? 7
      grudnia 1941 roku.

      Japonia potrzebowa?a surowców, aby jej gospodarka, która nabra?a
      nies?ychanego rozmachu w czasie pierwszej wojny ?wiatowej, mog?a si?
      rozwija?. Wtedy eksport i import uleg?y potrojeniu, produkcja stali i
      cementu wzros?a dwukrotnie, w stoczniach wodowano statki i okr?ty o
      ??cznym tona?u 650 tysi?cy ton rocznie, co stanowi?o siedmiokrotny wzrost
      w stosunku do roku 1914.

      Surowce, których tak bardzo potrzebowa? japo?ski przemys? by?y w nadmiarze
      w s?siednich pa?stwach: Chinach, na Syberii. Blisko, wystarczy?o tylko
      si?gn??.

      W 1931 roku Japo?czycy, po sprowokowanym przez siebie incydencie zaj?li
      Mand?uri?, chi?sk? prowincj?, gdzie proklamowali powstanie Mand?ukuo. To
      ogromne pa?stwo o powierzchni ponad 1,3 miliona kilometrów kwadratowych
      sta?o si? dogodn? baz? wypadow? do podboju pó?nocnych Chin.

      Jednak?e wojna nie przynios?a rezultatu, jakiego spodziewa? si? japo?ski
      rz?d. W czasie walk w Chinach zgin??o 70 tysi?cy ?o?nierzy japo?skich, a
      700 tysi?cy zosta?o uwik?anych w krwawe i d?ugotrwa?e zmagania z wojskami
      Czang Kai-szeka. Ka?dy dzie? obecno?ci japo?skiej armii w Chinach
      kosztowa? pi?? milionów dolarów i poch?ania? cenne zasoby paliw i
      surowców.

      Ostatecznie drog? na pó?noc kontynentu azjatyckiego zablokowa?a Armia
      Czerwona zadaj?c wojskom japo?skim dotkliwe kl?ski w bitwach nad jeziorem
      Chasan w 1938 roku i rzek? Cha?chyn-go? w 1939 roku. Stratedzy japo?scy
      musieli uzna?, ?e nie uda si? wtargn?? do Syberii, gdy? Zwi?zek Radziecki
      zgromadzi? tam zbyt du?e si?y. Nale?a?o wi?c uderzy? na po?udnie Azji,
      gdzie opór by?by znacznie s?abszy, a nagrod? za zwyci?stwa mia?y sta? si?
      ogromne z?o?a cennych surowców: ropy naftowej, kauczuku, rudy metali
      kolorowych. Pokusa by?a tym wi?ksza, ?e pa?stwa panuj?ce w tym rejonie
      ?wiata - Francja i Wielka Brytania, a tak?e Holandia, by?y zaj?te wojn? w
      Europie i nie mog?y wystawi? wystarczaj?cych si? do obrony swoich
      posiad?o?ci.

      Jednak najwi?ksz? przeszkod? pozostawa?y Stany Zjednoczone, wobec których
      Japo?czycy nie mogli mie? cienia w?tpliwo?ci, ?e zaakceptuj? ich podboje.

      Rzeczywi?cie: ka?dy ruch Imperium wywo?ywa? coraz bardziej zdecydowane
      kontrposuni?cia Waszyngtonu.

      Rz?d ameryka?ski finansowa? wojska chi?skie i zamrozi? japo?skie aktywa w
      swoich bankach, a tak?e wprowadzi? embargo na eksport rudy ?elaza i ropy
      naftowej do Japonii.

      Genera? Hideki Tojo, który obj?? urz?d premiera w pa?dzierniku 1941 roku,
      widzia? tylko jedno wyj?cie: wojna!

      Popiera? go g?ównodowodz?cy flot? japo?sk? admira? Isoroku Yamamoto, który
      uwa?a?, ?e uderzenie na ameryka?sk? Flot? Pacyfiku bazuj?c? na Hawajach
      pozbawi Stany zjednoczone mo?liwo?ci przeciwdzia?ania ruchom wojsk
      japo?skich, zajmuj?cych pa?stwa Azji Po?udniowo-Wschodniej. Zanim
      Amerykanie zdo?aliby wystawi? now? flot?, wojska japo?skie umocni?yby si?
      na podbitych terenach, a obfito?? surowców umo?liwi?aby Japonii zbudowanie
      niezwyci??onej armady.

      Admira? Isoroku Yamamoto opracowanie planu powierzy? grupie oficerów
      kierowanych przez komandora Minoru Gende, dla którego wzorcem sta? si?
      brytyjski atak na w?osk? baz? w Tarencie.

      Tam w nocy 11 listopada 1940 roku 20 niewielkich i przestarza?ych
      samolotów Swordfish, które wystartowa?y z lotniskowca, zniszczy?o jeden
      pancernik, uszkodzi?o dwa inne, a tak?e dwa kr??owniki, zrzucaj?c zaledwie
      11 torped. Jednak?e powtórzenie tego scenariusza nie by?o ?atwe.

      W normalnych warunkach torpeda wypuszczona przez samolot lec?cy na
      wysoko?ci 70 m zanurza?a si? pod wod? na g??boko?? oko?o 25 m i dopiero
      pó?niej wyp?ywa?a na powierzchni?. Tymczasem w Pearl Harbor g??boko??
      basenów portowych nie przekracza?a 15 metrów, tak wi?c torpedy grz?z?yby w
      piasku dna. Komandor Gende rozwi?za? ten problem stosuj?c odpowiedni?
      technik? zrzucania torped i nakazuj?c doczepienie do torped drewnianych
      stateczników.

      Druga przeszkoda by?a powa?niejsza. Okr?ty w Pearl Harbor cumowane by?y w
      dwóch liniach, a wi?c torpedy nie mog?yby dosi?gn?? jednostek stoj?cych
      przy nabrze?u, gdy? os?ania?y je kad?uby okr?tów z pierwszej linii.
      Zdecydowano si? w??czy? do akcji bombowce uzbrojone w bomby zdolne
      przebija? 48-centymetrowe pancerze pok?adów. By?y to pociski z
      najwi?kszych dzia? okr?towych kalibru 380 mm i 406 mm, do których
      doczepiono stateczniki.

      Zniszczenie okr?tów przez samoloty startuj?ce z lotniskowców wydawa?o si?
      wi?c mo?liwe, ale gra wojenna prowadzona od 2 do 10 wrze?nia 1941 roku w
      Akademii Marynarki Wojennej w Tokio da?a niekorzystny wynik.

      Atakuj?ca flota straci?a dwa lotniskowce, co oznacza?oby znaczne
      os?abienie si? morskich Japonii w pierwszym dniu wojny.

      Admira? Yamamoto odrzuci? wszelkie dyskusje, mówi?c ?e potrzebuje poparcia
      innych dowódców, a nie krytyki i zw?tpienia.

      Decyzja zosta?a podj?ta, gdy? nikt nie ?mia? przeciwstawi? si? admira?owi.
      Warunkiem powodzenia ryzykownej operacji by?o utrzymanie ca?kowitej
      tajemnicy.

      Dlatego plan zak?ada?, ?e okr?ty zespo?u uderzeniowego zbior? si? w zatoce
      odleg?ych Wysp Kurylskich, gdzie wykrycie koncentracji przez alianckie
      samoloty by?o niemo?liwe, i stamt?d jedena?cie dni przed terminem ataku
      wyrusz? w stron? Hawajów. Ka?dy napotkany statek handlowy p?yn?cy pod
      bander? ameryka?sk?, francusk? lub brytyjsk? mia? by? zatopiony. Gdyby
      jednak mimo wszelkich ?rodków ostro?no?ci armada zosta?a zauwa?ona przez
      Amerykanów, okr?ty japo?skie mia?y wróci? do bazy.

      Wszystko przebiega?o zgodnie z planem, 4 listopada 1941 roku admira?
      Yamamoto wydal "?ci?le tajny rozkaz numer 1". By? to rozkaz ataku na Pearl
      Harbor.




       W po?owie listopada 1941 roku 32 japo?skie okr?ty wymyka?y si? z
      japo?skich portów. ?aden z marynarzy nie wiedzia?, dok?d zmierzaj?.
      Dopiero z dala od brzegów dowódcy ?amali piecz?cie na kopertach i czytali
      rozkaz skierowania okr?tów do Zatoki Hitokapu na jednej z wysp Kurylskich.
      Tam za?ogom nie wolno by?o schodzi? na l?d, cho? jedynym ?wiadectwem
      cywilizacji by?y trzy chaty rybaków i niewielkie betonowe molo.

      Do tego czasu uda?o si? zachowa? w tajemnicy koncentracj? wielkiej
      eskadry: sze?ciu lotniskowców z 450 samolotami, dwóch pancerników, trzech
      kr??owników, dziewi?ciu niszczycieli, trzech okr?tów podwodnych i o?miu
      tankowców. Ameryka?scy szpiedzy w Japonii zauwa?yli, co prawda, ?e wielkie
      okr?ty wysz?y w morze z rodzimych portów, ale dzia?o si? tak cz?sto.
      Dowództwo US Navy nie widzia?o wi?c powodu do niepokoju. Zlekcewa?ono
      równie? nast?pny sygna? ostrzegawczy.

      Victor Cavendish-Bentinck, przewodnicz?cy Po??czonego Podkomitetu Wywiadu
      stwierdzi?, ?e brytyjskie samoloty wypatrzy?y japo?sk? eskadr?, gdy ta 26
      listopada 1941 roku wysz?a na Ocean. Mówi? pó?niej:
        Bentinck: Wiedzieli?my, ?e zmienili kurs. Pami?tam, jak przewodniczy?em
        posiedzeniu komitetu wywiadu i poinformowano nas, ?e flota japo?ska
        p?ynie w kierunku Hawajów. Zapytano wówczas, czy poinformowali?my
        naszych ameryka?skich braci i otrzymano potwierdzaj?c? odpowied?.
      Tymczasem japo?skie okr?ty zbli?a?y si? do Pearl Harbor.

      O ?wicie 7 grudnia porucznik Francis Brotherhood pe?ni?cy dy?ur w sekcji
      dekrypta?u Ministerstwa Marynarki Wojennej w Waszyngtonie przyj?? depesz?
      przes?an? ze stacji nas?uchowej z Bainbridge w pobli?u Seattle. By? to
      japo?ski szyfrogram. Brotherhood przeszed? w drugi koniec pokoju, gdzie
      sta?o urz?dzenie sk?adaj?ce si? z 3 aparatów na drewnianej ramie:
      elektrycznej maszyny do pisania, zespo?u szyfruj?cego oraz drugiej maszyny
      do drukowania odszyfrowanego tekstu.

      Dzi?ki temu urz?dzeniu wywiad ameryka?ski móg? odczytywa? japo?skie
      depesze i rozkazy, których tre?? utajniono za pomoc? tzw. szyfru
      purpurowego. Ten szyfr zosta? z?amany przez ameryka?skich kryptologów w
      sierpniu 1940 roku. Szef kryptologów William Friedman op?aci? ten sukces
      za?amaniem nerwowym i trzymiesi?cznym pobytem w szpitalu. Podobnego "cudu"
      dokonali znacznie wcze?niej trzej polscy kryptolodzy: Marian Rejewski,
      Jerzy Ró?ycki i Henryk Zygalski, którzy zbudowali kopi? niemieckiej
      maszyny Enigma. Friedman nigdy si? nie przyzna? do tego, ?e korzysta? z
      ich osi?gni?? i do?wiadcze?.

      Porucznik Brotherhood wyj?? z drukarki kartk? z japo?skim tekstem.
      Powinien j? przekaza? do sekcji t?umaczy w pokoju za ?cian?, ale o tej
      porze nie by?o tam nikogo, wi?c poszed? do siedziby Signal Intelligence
      Service, gdzie trwa? ca?onocny dy?ur.

      O 10.20 szef sekcji t?umaczy komandor Alwin D. Kramer otrzyma?
      przet?umaczony tekst. By?a to ostatnia cz??? d?ugiej depeszy rz?du
      japo?skiego do ambasadora w Waszyngtonie. Od ko?ca listopada ambasador
      prowadzi? negocjacje domagaj?c si? zmiany ameryka?skiej polityki wobec
      Japonii, wyra?enia zgody na dalsze podboje, dostarczenia Japonii takich
      ilo?ci ropy naftowej, jakich za??da, i nieingerowania w sprawy Chin. Rz?d
      ameryka?ski odrzuci? te ??dania. W efekcie 6 grudnia Tokio przes?a?o
      ambasadorowi pierwsz? cz??? noty. Zosta?a odszyfrowana i wieczorem tego
      dnia Kramer osobi?cie zawióz? j? do Bia?ego Domu.

      Prezydentowi przekaza? depesz? jego doradca Harry Hopkins.
        Hopkins: Dzisiaj rano przechwycili?my pierwsz? cz??? depeszy z Tokio do
        ich ambasadora w Waszyngtonie. S?dz?, ?e ma ona wielk? wag?…
      Prezydent Roosevelt przeczyta? not? bardzo uwa?nie. Potem powiedzia? do
      Hopkinsa...
        Roosevelt: To oznacza wojn?!
      Hopkins te? by? tego zdania.
        Hopkins: ?le si? sta?o, ?e nie uderzymy pierwsi, aby zapobiec
        niespodziewanemu atakowi japo?skiemu w wojnie, która na pewno nast?pi.
        Roosevelt: Nie! Nie mo?emy tego zrobi?. Jeste?my demokratycznymi i
        pokojowymi lud?mi.
      Potem Roosevelt próbowa? skontaktowa? si? z Szefem Morskich Operacji
      admira?em Haroldem Starkiem, ale ten by? w teatrze, a prezydent uzna?, ?e
      nagle wzywanie admira?a do Bia?ego Domu mo?e stworzy? atmosfer? paniki.




       Rankiem 7 grudnia komandor Kramer otrzyma? ostatni? cz??? depeszy do
      ambasadora japo?skiego. Zwróci? uwag? na zdanie:

      "Zwracamy si? z pro?b?, aby ambasador przedstawi? rz?dowi Stanów
      Zjednoczonych nasz? odpowied? o godzinie pierwszej po po?udniu 7 grudnia
      waszego czasu".

      Zastanawiaj?ce! By?a to bowiem najbardziej niestosowna pora, jak? mo?na
      by?o wymy?li?! Dlaczego ambasadorowi japo?skiemu nakazano wr?czenie noty
      zrywaj?cej rokowania w niedziel? o godzinie 13.00? Co si? za tym kry?o?

      Wiedzia?, ?e w ostatnich tygodniach napi?cie mi?dzy obydwoma pa?stwami
      wyra?nie wzros?o. 3 grudnia odszyfrowano polecenie dla personelu
      japo?skiej ambasady w Waszyngtonie dotycz?ce zniszczenia ksi?g szyfrów i
      maszyn szyfruj?cych. Takie rozkazy wydawano dyplomatom tylko w przededniu
      wojny.

      Je?eli wi?c w tej sytuacji rz?d w Tokio nakazywa? ambasadorowi w
      Waszyngtonie wr?czenie noty o tak niezwyk?ej godzinie, mog?o to oznacza?
      jedno: o tej samej porze wojska japo?skie uderz?!

      Kramer podszed? do mapy stref czasowych. Pierwszy rzut oka nie pozostawia?
      ?adnych w?tpliwo?ci. Godzina 13.00 w Waszyngtonie oznacza?a 7.00 na
      Hawajach i Malajach. A niedzielny poranek by? najlepsz? por? na atak.
      Mia?o si? to sta? za dwie i pó? godziny!

      Kramer uzna?, ?e nie ma chwili do stracenia. Natychmiast wyruszy? do biura
      admira?a Harolda Starka. Ten jednak by? zaj?ty na konferencji i sekretarka
      nie zgodzi?a si? niepokoi? szefa. Kramer pogna? do kapitana McColluma,
      szefa Sekcji Dalekiego Wschodu Wywiadu Marynarki, któremu wyja?ni? powag?
      sytuacji.
        Sekretarka: Panie kapitanie, admira? Stark jest zaj?ty!
        McCollum: To ju? s?ysza?em, a ja nie mog? czeka?!
        Sekretarka: Panie kapitanie, powtarzam: prosz? tam nie wchodzi?!
      McCollum, nie zwa?aj?c na protesty sekretarki, wdar? si? do gabinetu,
      gdzie odbywa?a si? konferencja.
        McCollum: Panie Admirale, musz? prosi? pana o natychmiastow? rozmow?. To
        sprawa wagi pa?stwowej.
        Stark: To konieczne w tej chwili?
        McCollum: Za kilka minut mo?e by? za pó?no i b?dzie to mia?o
        nieobliczalne konsekwencje!
      Stark da? si? przekona? i przerwa? narad?. Uwa?nie wys?ucha? kapitana.
        Stark: Nie widz? powodów do podejmowania nadzwyczajnych kroków, takich
        jak podwy?szenie gotowo?ci bojowej. Wys?ano ju? wystarczaj?co du?o
        ostrze?e? i kolejne mo?e tylko zdezorientowa? dowódców na Hawajach. W
        gr? wchodzi jedynie co? w rodzaju ostrze?enia.
      Depesza brzmia?a:
      "O godzinie 13.00 czasu wschodnioameryka?skiego Japo?czycy przedstawi?
      co?, co wydaje si? by? ultimatum i maj? rozkaz zniszczy? bezzw?ocznie
      maszyny szyfruj?ce w ambasadzie w Waszyngtonie. Co do wyznaczonej godziny
      nie mamy jasno?ci, ale b?d?cie w gotowo?ci.

      Admira? móg? przekaza? to ostrze?enie przez telefon ??cz?cy go
      bezpo?rednio z dowództwem bazy Pearl Harbor. Nie wierzy? jednak tej formie
      ??czno?ci, gdy? obawia? si? pods?uchu. Dlatego kaza? zaszyfrowa? rozkaz i
      przes?a? bardziej bezpieczn? drog?. Zadanie to mia? wykona? pu?kownik
      Edward French. Stwierdzi?, ?e zak?ócenia atmosferyczne s? tak du?e, i? nie
      sposób wykorzysta? ma?ego 10-kilowatowego nadajnika w Ministerstwie Wojny.
      Wiedzia? natomiast, ?e firma RCA w San Francisco dysponuje 40-kilowatowym
      nadajnikiem, którego sygna? by? wystarczaj?co silny, aby odebra?a go
      radiostacja w Honolulu. Stamt?d mog?a przes?a? teleksem depesz? do dowódcy
      bazy Pearl Harbor.

      O godzinie 7.03 czasu lokalnego wiadomo?? dotar?a do stacji RCA w
      Honolulu. Dalej przes?a? jej ju? nie by?o mo?na. Po??czenie teleksowe
      istnia?o, ale jeszcze nie dzia?a?o. Mia?o zosta? uruchomione nast?pnego
      dnia. Los ameryka?skiej bazy zosta? przes?dzony.




       Na Hawajach by?o wystarczaj?co du?o stacji radiolokacyjnych, które mog?y
      wykry? japo?skie samoloty z odleg?o?ci 200 kilometrów. Jednak?e wszystkie
      wy??czano o godzinie 7.00, gdy obs?uga udawa?a si? na ?niadanie. Tego dnia
      samochód, który mia? zabra? dwóch ?o?nierzy ze stacji Opana, spó?nia? si?.
      Z nudów wpatrywali si? w migocz?cy ekran. I nagle o 7.02 na matowej
      powierzchni zaja?nia?a widoczna plama. Nie by?o w?tpliwo?ci: to echo du?ej
      grupy samolotów! Szeregowiec Lockhard szybko ustali? odleg?o?? i kierunek:
      137 mil, pó?noc, trzy stopnie wschód. Drugi operator zadzwoni? natychmiast
      do dowództwa.
        Telefonista: Cz?owieku, ty w niedziel? o 7.00 rano chcesz w sztabie
        zasta? oficera? Oszala?e? chyba.
        ?o?nierz: To poszukaj kogo?! To wydaje si? cholernie wa?ne! Prosz? ci?,
        zrób to!
      Telefonista: Dobrze, to mo?e potrwa? par? minut. Zadzwoni? do ciebie, jak
      mi si? uda.
      Radar wskazywa?, ?e o godzinie 7.15 samoloty by?y ju? w odleg?o?ci 150 km.
      Po kilku minutach telefoni?cie uda?o si? odnale?? porucznika Tylera.
        ?o?nierz: Panie poruczniku, radar wskazuje, ?e z pó?nocnego wschodu
        nadlatuje du?a grupa samolotów.
        Tyler: Nie s?dz?, ?eby to by?o co? wa?nego. Sprawdz? to i oddzwoni? do
        was.
      O godzinie 7.20 radar wskazywa?, ?e samoloty s? w odleg?o?ci 120
      kilometrów. Porucznik Tyler zadzwoni?.
        Tyler: To powinny by? B-17, jakich spodziewamy si? z Kalifornii. Nie
        zajmujcie si? tym.
      O 7.39 radar wskazywa?, ?e samoloty s? w odleg?o?ci 40 kilometrów. I wtedy
      nadjecha? samochód, który mia? zabra? szeregowca Lockharda i jego koleg?
      do koszarowej sto?ówki na ?niadanie. Wy??czyli wi?c aparatur? i wyszli.

      Dowódca grupy komandor Matsuo Fuchida siedz?c za sterami bombowca Nakajima
      B5N2 dwie minuty przed rozpocz?ciem ataku by? pewien, ?e uda?o si? uzyska?
      kompletne zaskoczenie. Na niebie nie by?o wida? ameryka?skich samolotów,
      ani wybuchów pocisków artylerii przeciwlotniczej. Krzykn?? do mikrofonu:
      Tora! Tora! Tora! (Tygrys! Tygrys! Tygrys!).

      Te s?owa mia?y by? sygna?em, ?e uzyskano pierwszy cel wyprawy:
      zaskoczenie.

      Pierwsze bomby i torpedy spad?y mi?dzy godzin? 7.56 a 7.59 na ramp?
      hydroplanów. Lotnisko Hickham w ci?gu pi?ciu minut zamieni?o si? w
      pobojowisko zas?ane p?on?cymi wrakami samolotów. Ze 126 nowoczesnych
      my?liwców ocala?y tylko 43. Japo?scy piloci mieli u?atwione zadanie, gdy?
      samoloty sta?y w grupach, a ogie? dzia? przeciwlotniczych by? s?aby i
      chaotyczny.

      Alarm og?oszono o godzinie 7.58: "Atak powietrzny na Pearl Harbor! To nie
      s? ?wiczenia! To nie s? ?wiczenia!" - rycza?y g?o?niki w koszarach i
      porcie, ale g?os gin?? w ca?kowitym zam?cie, w odg?osach wybuchaj?cych
      bomb, eksplozjach p?on?cych samolotów.

      Pierwszy atak na lotniska i okr?ty w porcie trwa? do godziny 8.25. Po 15
      minutach nadlecia?a druga fala japo?skich samolotów.

      Dopiero o 9.45 nad Pearl Harbor zamilk? ryk silników samolotów, ?wist i
      wybuchy bomb, serie karabinów maszynowych. S?ycha? by?o tylko wycie syren
      ambulansów, eksplozje pocisków w kad?ubach p?on?cych okr?tów, ?oskot
      za?amuj?cych si? hangarów i magazynów.

      Wiceadmira? Chuichi Nagumo po wys?uchaniu raportów o wielkich sukcesach
      swoich lotników pope?ni? b??d: zrezygnowa? z wys?ania do walki samolotów
      trzeciej fali. Obawia? si? bowiem, ?e samoloty ameryka?skie mog?
      przyst?pi? do kontrataku i wola? nie ryzykowa? utraty którego? z cennych
      lotniskowców. Wyda? rozkaz odwrotu.

      Zwyci?ska flota zawraca?a. Odnios?a niewielkie straty: 29 str?conych
      samolotów i 6 zatopionych okr?tów podwodnych (w tym 5 miniaturowych).

      Straty ameryka?skie wydawa?y si? bardzo powa?ne: zgin??o 2 403 ?o?nierzy,
      a 1 178 odnios?o rany. Sze?? pancerników osiad?o na dnie, a dwa inne by?y
      uszkodzone. Trzy niszczyciele, trzy lekkie kr??owniki i cztery inne
      jednostki zosta?y zniszczone lub uszkodzone. Na lotniskach p?on??y 164
      samoloty, a 128 wymaga?o naprawy.

      Japo?czycy pomylili si? jednak w ocenie rozmiarów sukcesu.

      Tylko jeden pancernik Arizona nie nadawa? si? do remontu. Wszystkie
      pozosta?e powróci?y do s?u?by zmodernizowane i lepiej przygotowane do
      walki w drugiej wojnie ?wiatowej. W Pearl Harbor nie by?o ?adnego
      lotniskowca, gdy? przed atakiem Lexington i Enterprise wysz?y z bazy. A
      w?a?nie jednostki tej klasy odegra?y decyduj?c? rol? w zmaganiach na
      Pacyfiku.

      Japo?skie bomby nie zniszczy?y instalacji i zbiorników paliwa oraz
      urz?dze? portowych, co oznacza?o, ?e baza maj?ca ogromne znaczenie
      strategiczne mog?a by? nadal zapleczem dla operacji na Pacyfiku.

      Dzie? po japo?skim nalocie, 8 grudnia 1941 roku, prezydent Franklin D.
      Roosevelt wyg?osi? w Kongresie siedmiominutowe przemówienie:
        Roosevelt: Zwracam si? do Kongresu, aby zadeklarowa?, ?e od chwili
        niesprowokowanego i nikczemnego ataku japo?skiego w niedziel? 7 grudnia
        zaistnia? stan wojny mi?dzy Stanami Zjednoczonymi i Imperium Japo?skim.
      Parlament i naród poparli apel prezydenta. Amerykanie chcieli ukara?
      podst?pnych Japo?czyków, którzy zaatakowali bez uprzedzenia i bez
      wypowiedzenia wojny. Chcieli zmy? ha?b? dotkliwej pora?ki. Chcieli i?? na
      wojn?! Pearl Harbor zmieni?o ca?kowicie ich nastawienie. Do tego momentu
      ugrupowania izolacjonistyczne by?y zbyt silne i wp?ywowe, aby rz?d móg?
      wys?a? ameryka?skie wojska na front.

      Czy?by Franklin D. Roosevelt umy?lnie wstrzyma? ostrze?enie dla
      ameryka?skiej bazy, aby zgin?li tam ?o?nierze, a ich ?mier? wstrz?sn??a
      narodem? To nieprawdopodobne, aby prezydent akceptowa? ?mier? i rany
      tysi?cy ameryka?skich ch?opców. Naród i historia nigdy by mu tego nie
      wybaczy?y.

      Franklin D. Roosevelt i jego doradcy wiedzieli, ?e wojna z Japoni? jest
      bliska. Uwa?ali, ?e najbardziej zagro?one s? Filipiny, gdzie najwi?ksza
      wyspa Luzon mia?a szczególne znaczenie strategiczne, gdy? obsadzona przez
      wojska ameryka?skie zamyka?a flocie japo?skiej dost?p do Morza
      Po?udniowochi?skiego i blokowa?a mo?liwo?? uderzenia na Pó?wysep Malajski
      i Singapur.

      Czy jednak mogli sobie wyobrazi?, ?e wojna rozpocznie si? od nalotu setek
      samolotów na baz? morsk? odleg?? o tysi?ce mil od brzegów Japonii?
      Historia wojen nie zna?a takiego przypadku! Nawet admira? Claude C. Bloch,
      odpowiedzialny za obron? Pearl Harbor, uwa?a?, ?e mo?na liczy? si? jedynie
      z niebezpiecze?stwem ataku dywersantów.

      Japo?czycy zaskoczyli Amerykanów w taki sam sposób, w jaki Niemcy
      oszo?omili Polaków, Francuzów, Brytyjczyków i Rosjan. Pod koniec 1941 roku
      wojna b?d?ca realno?ci? w Europie w Stanach Zjednoczonych by?a czym?
      odleg?ym, dziej?cym si? gdzie? za oceanem. A w bezpiecznym ?wiecie trudno
      by?o zrozumie?, ?e technika wojenna pozwala szybko przeby? nawet ocean.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
Sensacje XX Wieku - sensacjexxwieku.y5y.pl spacer.png, 0 kB
statystyka