| Sensacje XX wieku - Pearl Harbor |
|
|
|
|
zwrotu, powtórzy?o pi?? innych lotniskowców. Równie wielki Kaga, nowoczesne Soryu i Hiryu oraz zbudowane zaledwie kilka miesi?cy wcze?niej Shokaku i Zuikaku ustawia?y si? pod wiatr, co mia?o umo?liwi? start ich samolotom. Na pok?adach rozbrzmiewa?y dzwonki alarmowe. Windy wywozi?y z hangarów my?liwce. Piloci zajmowali miejsca w kabinach samolotów i uruchamiali silniki. Gor?czkowa krz?tanina trwa?a równie? w hangarach pod pok?adami, gdzie szykowano bombowce nurkuj?ce i samoloty torpedowe, które mia?y wystartowa?, gdy tylko my?liwce znalaz?yby si? w powietrzu. Na wszystkich lotniskowcach wachty wpatrywa?y si? w maszt Akagi, gdzie flaga opuszczona by?a do po?owy. Jej podniesienie mia?o by? sygna?em do startu samolotów. Sta?o si? to punktualnie o godzinie szóstej. By? 7 grudnia 1941 roku. Japonia potrzebowa?a surowców, aby jej gospodarka, która nabra?a nies?ychanego rozmachu w czasie pierwszej wojny ?wiatowej, mog?a si? rozwija?. Wtedy eksport i import uleg?y potrojeniu, produkcja stali i cementu wzros?a dwukrotnie, w stoczniach wodowano statki i okr?ty o ??cznym tona?u 650 tysi?cy ton rocznie, co stanowi?o siedmiokrotny wzrost w stosunku do roku 1914. Surowce, których tak bardzo potrzebowa? japo?ski przemys? by?y w nadmiarze w s?siednich pa?stwach: Chinach, na Syberii. Blisko, wystarczy?o tylko si?gn??. W 1931 roku Japo?czycy, po sprowokowanym przez siebie incydencie zaj?li Mand?uri?, chi?sk? prowincj?, gdzie proklamowali powstanie Mand?ukuo. To ogromne pa?stwo o powierzchni ponad 1,3 miliona kilometrów kwadratowych sta?o si? dogodn? baz? wypadow? do podboju pó?nocnych Chin. Jednak?e wojna nie przynios?a rezultatu, jakiego spodziewa? si? japo?ski rz?d. W czasie walk w Chinach zgin??o 70 tysi?cy ?o?nierzy japo?skich, a 700 tysi?cy zosta?o uwik?anych w krwawe i d?ugotrwa?e zmagania z wojskami Czang Kai-szeka. Ka?dy dzie? obecno?ci japo?skiej armii w Chinach kosztowa? pi?? milionów dolarów i poch?ania? cenne zasoby paliw i surowców. Ostatecznie drog? na pó?noc kontynentu azjatyckiego zablokowa?a Armia Czerwona zadaj?c wojskom japo?skim dotkliwe kl?ski w bitwach nad jeziorem Chasan w 1938 roku i rzek? Cha?chyn-go? w 1939 roku. Stratedzy japo?scy musieli uzna?, ?e nie uda si? wtargn?? do Syberii, gdy? Zwi?zek Radziecki zgromadzi? tam zbyt du?e si?y. Nale?a?o wi?c uderzy? na po?udnie Azji, gdzie opór by?by znacznie s?abszy, a nagrod? za zwyci?stwa mia?y sta? si? ogromne z?o?a cennych surowców: ropy naftowej, kauczuku, rudy metali kolorowych. Pokusa by?a tym wi?ksza, ?e pa?stwa panuj?ce w tym rejonie ?wiata - Francja i Wielka Brytania, a tak?e Holandia, by?y zaj?te wojn? w Europie i nie mog?y wystawi? wystarczaj?cych si? do obrony swoich posiad?o?ci. Jednak najwi?ksz? przeszkod? pozostawa?y Stany Zjednoczone, wobec których Japo?czycy nie mogli mie? cienia w?tpliwo?ci, ?e zaakceptuj? ich podboje. Rzeczywi?cie: ka?dy ruch Imperium wywo?ywa? coraz bardziej zdecydowane kontrposuni?cia Waszyngtonu. Rz?d ameryka?ski finansowa? wojska chi?skie i zamrozi? japo?skie aktywa w swoich bankach, a tak?e wprowadzi? embargo na eksport rudy ?elaza i ropy naftowej do Japonii. Genera? Hideki Tojo, który obj?? urz?d premiera w pa?dzierniku 1941 roku, widzia? tylko jedno wyj?cie: wojna! Popiera? go g?ównodowodz?cy flot? japo?sk? admira? Isoroku Yamamoto, który uwa?a?, ?e uderzenie na ameryka?sk? Flot? Pacyfiku bazuj?c? na Hawajach pozbawi Stany zjednoczone mo?liwo?ci przeciwdzia?ania ruchom wojsk japo?skich, zajmuj?cych pa?stwa Azji Po?udniowo-Wschodniej. Zanim Amerykanie zdo?aliby wystawi? now? flot?, wojska japo?skie umocni?yby si? na podbitych terenach, a obfito?? surowców umo?liwi?aby Japonii zbudowanie niezwyci??onej armady. Admira? Isoroku Yamamoto opracowanie planu powierzy? grupie oficerów kierowanych przez komandora Minoru Gende, dla którego wzorcem sta? si? brytyjski atak na w?osk? baz? w Tarencie. Tam w nocy 11 listopada 1940 roku 20 niewielkich i przestarza?ych samolotów Swordfish, które wystartowa?y z lotniskowca, zniszczy?o jeden pancernik, uszkodzi?o dwa inne, a tak?e dwa kr??owniki, zrzucaj?c zaledwie 11 torped. Jednak?e powtórzenie tego scenariusza nie by?o ?atwe. W normalnych warunkach torpeda wypuszczona przez samolot lec?cy na wysoko?ci 70 m zanurza?a si? pod wod? na g??boko?? oko?o 25 m i dopiero pó?niej wyp?ywa?a na powierzchni?. Tymczasem w Pearl Harbor g??boko?? basenów portowych nie przekracza?a 15 metrów, tak wi?c torpedy grz?z?yby w piasku dna. Komandor Gende rozwi?za? ten problem stosuj?c odpowiedni? technik? zrzucania torped i nakazuj?c doczepienie do torped drewnianych stateczników. Druga przeszkoda by?a powa?niejsza. Okr?ty w Pearl Harbor cumowane by?y w dwóch liniach, a wi?c torpedy nie mog?yby dosi?gn?? jednostek stoj?cych przy nabrze?u, gdy? os?ania?y je kad?uby okr?tów z pierwszej linii. Zdecydowano si? w??czy? do akcji bombowce uzbrojone w bomby zdolne przebija? 48-centymetrowe pancerze pok?adów. By?y to pociski z najwi?kszych dzia? okr?towych kalibru 380 mm i 406 mm, do których doczepiono stateczniki. Zniszczenie okr?tów przez samoloty startuj?ce z lotniskowców wydawa?o si? wi?c mo?liwe, ale gra wojenna prowadzona od 2 do 10 wrze?nia 1941 roku w Akademii Marynarki Wojennej w Tokio da?a niekorzystny wynik. Atakuj?ca flota straci?a dwa lotniskowce, co oznacza?oby znaczne os?abienie si? morskich Japonii w pierwszym dniu wojny. Admira? Yamamoto odrzuci? wszelkie dyskusje, mówi?c ?e potrzebuje poparcia innych dowódców, a nie krytyki i zw?tpienia. Decyzja zosta?a podj?ta, gdy? nikt nie ?mia? przeciwstawi? si? admira?owi. Warunkiem powodzenia ryzykownej operacji by?o utrzymanie ca?kowitej tajemnicy. Dlatego plan zak?ada?, ?e okr?ty zespo?u uderzeniowego zbior? si? w zatoce odleg?ych Wysp Kurylskich, gdzie wykrycie koncentracji przez alianckie samoloty by?o niemo?liwe, i stamt?d jedena?cie dni przed terminem ataku wyrusz? w stron? Hawajów. Ka?dy napotkany statek handlowy p?yn?cy pod bander? ameryka?sk?, francusk? lub brytyjsk? mia? by? zatopiony. Gdyby jednak mimo wszelkich ?rodków ostro?no?ci armada zosta?a zauwa?ona przez Amerykanów, okr?ty japo?skie mia?y wróci? do bazy. Wszystko przebiega?o zgodnie z planem, 4 listopada 1941 roku admira? Yamamoto wydal "?ci?le tajny rozkaz numer 1". By? to rozkaz ataku na Pearl Harbor. W po?owie listopada 1941 roku 32 japo?skie okr?ty wymyka?y si? z japo?skich portów. ?aden z marynarzy nie wiedzia?, dok?d zmierzaj?. Dopiero z dala od brzegów dowódcy ?amali piecz?cie na kopertach i czytali rozkaz skierowania okr?tów do Zatoki Hitokapu na jednej z wysp Kurylskich. Tam za?ogom nie wolno by?o schodzi? na l?d, cho? jedynym ?wiadectwem cywilizacji by?y trzy chaty rybaków i niewielkie betonowe molo. Do tego czasu uda?o si? zachowa? w tajemnicy koncentracj? wielkiej eskadry: sze?ciu lotniskowców z 450 samolotami, dwóch pancerników, trzech kr??owników, dziewi?ciu niszczycieli, trzech okr?tów podwodnych i o?miu tankowców. Ameryka?scy szpiedzy w Japonii zauwa?yli, co prawda, ?e wielkie okr?ty wysz?y w morze z rodzimych portów, ale dzia?o si? tak cz?sto. Dowództwo US Navy nie widzia?o wi?c powodu do niepokoju. Zlekcewa?ono równie? nast?pny sygna? ostrzegawczy. Victor Cavendish-Bentinck, przewodnicz?cy Po??czonego Podkomitetu Wywiadu stwierdzi?, ?e brytyjskie samoloty wypatrzy?y japo?sk? eskadr?, gdy ta 26 listopada 1941 roku wysz?a na Ocean. Mówi? pó?niej: Bentinck: Wiedzieli?my, ?e zmienili kurs. Pami?tam, jak przewodniczy?em posiedzeniu komitetu wywiadu i poinformowano nas, ?e flota japo?ska p?ynie w kierunku Hawajów. Zapytano wówczas, czy poinformowali?my naszych ameryka?skich braci i otrzymano potwierdzaj?c? odpowied?. Tymczasem japo?skie okr?ty zbli?a?y si? do Pearl Harbor. O ?wicie 7 grudnia porucznik Francis Brotherhood pe?ni?cy dy?ur w sekcji dekrypta?u Ministerstwa Marynarki Wojennej w Waszyngtonie przyj?? depesz? przes?an? ze stacji nas?uchowej z Bainbridge w pobli?u Seattle. By? to japo?ski szyfrogram. Brotherhood przeszed? w drugi koniec pokoju, gdzie sta?o urz?dzenie sk?adaj?ce si? z 3 aparatów na drewnianej ramie: elektrycznej maszyny do pisania, zespo?u szyfruj?cego oraz drugiej maszyny do drukowania odszyfrowanego tekstu. Dzi?ki temu urz?dzeniu wywiad ameryka?ski móg? odczytywa? japo?skie depesze i rozkazy, których tre?? utajniono za pomoc? tzw. szyfru purpurowego. Ten szyfr zosta? z?amany przez ameryka?skich kryptologów w sierpniu 1940 roku. Szef kryptologów William Friedman op?aci? ten sukces za?amaniem nerwowym i trzymiesi?cznym pobytem w szpitalu. Podobnego "cudu" dokonali znacznie wcze?niej trzej polscy kryptolodzy: Marian Rejewski, Jerzy Ró?ycki i Henryk Zygalski, którzy zbudowali kopi? niemieckiej maszyny Enigma. Friedman nigdy si? nie przyzna? do tego, ?e korzysta? z ich osi?gni?? i do?wiadcze?. Porucznik Brotherhood wyj?? z drukarki kartk? z japo?skim tekstem. Powinien j? przekaza? do sekcji t?umaczy w pokoju za ?cian?, ale o tej porze nie by?o tam nikogo, wi?c poszed? do siedziby Signal Intelligence Service, gdzie trwa? ca?onocny dy?ur. O 10.20 szef sekcji t?umaczy komandor Alwin D. Kramer otrzyma? przet?umaczony tekst. By?a to ostatnia cz??? d?ugiej depeszy rz?du japo?skiego do ambasadora w Waszyngtonie. Od ko?ca listopada ambasador prowadzi? negocjacje domagaj?c si? zmiany ameryka?skiej polityki wobec Japonii, wyra?enia zgody na dalsze podboje, dostarczenia Japonii takich ilo?ci ropy naftowej, jakich za??da, i nieingerowania w sprawy Chin. Rz?d ameryka?ski odrzuci? te ??dania. W efekcie 6 grudnia Tokio przes?a?o ambasadorowi pierwsz? cz??? noty. Zosta?a odszyfrowana i wieczorem tego dnia Kramer osobi?cie zawióz? j? do Bia?ego Domu. Prezydentowi przekaza? depesz? jego doradca Harry Hopkins. Hopkins: Dzisiaj rano przechwycili?my pierwsz? cz??? depeszy z Tokio do ich ambasadora w Waszyngtonie. S?dz?, ?e ma ona wielk? wag?… Prezydent Roosevelt przeczyta? not? bardzo uwa?nie. Potem powiedzia? do Hopkinsa... Roosevelt: To oznacza wojn?! Hopkins te? by? tego zdania. Hopkins: ?le si? sta?o, ?e nie uderzymy pierwsi, aby zapobiec niespodziewanemu atakowi japo?skiemu w wojnie, która na pewno nast?pi. Roosevelt: Nie! Nie mo?emy tego zrobi?. Jeste?my demokratycznymi i pokojowymi lud?mi. Potem Roosevelt próbowa? skontaktowa? si? z Szefem Morskich Operacji admira?em Haroldem Starkiem, ale ten by? w teatrze, a prezydent uzna?, ?e nagle wzywanie admira?a do Bia?ego Domu mo?e stworzy? atmosfer? paniki. Rankiem 7 grudnia komandor Kramer otrzyma? ostatni? cz??? depeszy do ambasadora japo?skiego. Zwróci? uwag? na zdanie: "Zwracamy si? z pro?b?, aby ambasador przedstawi? rz?dowi Stanów Zjednoczonych nasz? odpowied? o godzinie pierwszej po po?udniu 7 grudnia waszego czasu". Zastanawiaj?ce! By?a to bowiem najbardziej niestosowna pora, jak? mo?na by?o wymy?li?! Dlaczego ambasadorowi japo?skiemu nakazano wr?czenie noty zrywaj?cej rokowania w niedziel? o godzinie 13.00? Co si? za tym kry?o? Wiedzia?, ?e w ostatnich tygodniach napi?cie mi?dzy obydwoma pa?stwami wyra?nie wzros?o. 3 grudnia odszyfrowano polecenie dla personelu japo?skiej ambasady w Waszyngtonie dotycz?ce zniszczenia ksi?g szyfrów i maszyn szyfruj?cych. Takie rozkazy wydawano dyplomatom tylko w przededniu wojny. Je?eli wi?c w tej sytuacji rz?d w Tokio nakazywa? ambasadorowi w Waszyngtonie wr?czenie noty o tak niezwyk?ej godzinie, mog?o to oznacza? jedno: o tej samej porze wojska japo?skie uderz?! Kramer podszed? do mapy stref czasowych. Pierwszy rzut oka nie pozostawia? ?adnych w?tpliwo?ci. Godzina 13.00 w Waszyngtonie oznacza?a 7.00 na Hawajach i Malajach. A niedzielny poranek by? najlepsz? por? na atak. Mia?o si? to sta? za dwie i pó? godziny! Kramer uzna?, ?e nie ma chwili do stracenia. Natychmiast wyruszy? do biura admira?a Harolda Starka. Ten jednak by? zaj?ty na konferencji i sekretarka nie zgodzi?a si? niepokoi? szefa. Kramer pogna? do kapitana McColluma, szefa Sekcji Dalekiego Wschodu Wywiadu Marynarki, któremu wyja?ni? powag? sytuacji. Sekretarka: Panie kapitanie, admira? Stark jest zaj?ty! McCollum: To ju? s?ysza?em, a ja nie mog? czeka?! Sekretarka: Panie kapitanie, powtarzam: prosz? tam nie wchodzi?! McCollum, nie zwa?aj?c na protesty sekretarki, wdar? si? do gabinetu, gdzie odbywa?a si? konferencja. McCollum: Panie Admirale, musz? prosi? pana o natychmiastow? rozmow?. To sprawa wagi pa?stwowej. Stark: To konieczne w tej chwili? McCollum: Za kilka minut mo?e by? za pó?no i b?dzie to mia?o nieobliczalne konsekwencje! Stark da? si? przekona? i przerwa? narad?. Uwa?nie wys?ucha? kapitana. Stark: Nie widz? powodów do podejmowania nadzwyczajnych kroków, takich jak podwy?szenie gotowo?ci bojowej. Wys?ano ju? wystarczaj?co du?o ostrze?e? i kolejne mo?e tylko zdezorientowa? dowódców na Hawajach. W gr? wchodzi jedynie co? w rodzaju ostrze?enia. Depesza brzmia?a: "O godzinie 13.00 czasu wschodnioameryka?skiego Japo?czycy przedstawi? co?, co wydaje si? by? ultimatum i maj? rozkaz zniszczy? bezzw?ocznie maszyny szyfruj?ce w ambasadzie w Waszyngtonie. Co do wyznaczonej godziny nie mamy jasno?ci, ale b?d?cie w gotowo?ci. Admira? móg? przekaza? to ostrze?enie przez telefon ??cz?cy go bezpo?rednio z dowództwem bazy Pearl Harbor. Nie wierzy? jednak tej formie ??czno?ci, gdy? obawia? si? pods?uchu. Dlatego kaza? zaszyfrowa? rozkaz i przes?a? bardziej bezpieczn? drog?. Zadanie to mia? wykona? pu?kownik Edward French. Stwierdzi?, ?e zak?ócenia atmosferyczne s? tak du?e, i? nie sposób wykorzysta? ma?ego 10-kilowatowego nadajnika w Ministerstwie Wojny. Wiedzia? natomiast, ?e firma RCA w San Francisco dysponuje 40-kilowatowym nadajnikiem, którego sygna? by? wystarczaj?co silny, aby odebra?a go radiostacja w Honolulu. Stamt?d mog?a przes?a? teleksem depesz? do dowódcy bazy Pearl Harbor. O godzinie 7.03 czasu lokalnego wiadomo?? dotar?a do stacji RCA w Honolulu. Dalej przes?a? jej ju? nie by?o mo?na. Po??czenie teleksowe istnia?o, ale jeszcze nie dzia?a?o. Mia?o zosta? uruchomione nast?pnego dnia. Los ameryka?skiej bazy zosta? przes?dzony. Na Hawajach by?o wystarczaj?co du?o stacji radiolokacyjnych, które mog?y wykry? japo?skie samoloty z odleg?o?ci 200 kilometrów. Jednak?e wszystkie wy??czano o godzinie 7.00, gdy obs?uga udawa?a si? na ?niadanie. Tego dnia samochód, który mia? zabra? dwóch ?o?nierzy ze stacji Opana, spó?nia? si?. Z nudów wpatrywali si? w migocz?cy ekran. I nagle o 7.02 na matowej powierzchni zaja?nia?a widoczna plama. Nie by?o w?tpliwo?ci: to echo du?ej grupy samolotów! Szeregowiec Lockhard szybko ustali? odleg?o?? i kierunek: 137 mil, pó?noc, trzy stopnie wschód. Drugi operator zadzwoni? natychmiast do dowództwa. Telefonista: Cz?owieku, ty w niedziel? o 7.00 rano chcesz w sztabie zasta? oficera? Oszala?e? chyba. ?o?nierz: To poszukaj kogo?! To wydaje si? cholernie wa?ne! Prosz? ci?, zrób to! Telefonista: Dobrze, to mo?e potrwa? par? minut. Zadzwoni? do ciebie, jak mi si? uda. Radar wskazywa?, ?e o godzinie 7.15 samoloty by?y ju? w odleg?o?ci 150 km. Po kilku minutach telefoni?cie uda?o si? odnale?? porucznika Tylera. ?o?nierz: Panie poruczniku, radar wskazuje, ?e z pó?nocnego wschodu nadlatuje du?a grupa samolotów. Tyler: Nie s?dz?, ?eby to by?o co? wa?nego. Sprawdz? to i oddzwoni? do was. O godzinie 7.20 radar wskazywa?, ?e samoloty s? w odleg?o?ci 120 kilometrów. Porucznik Tyler zadzwoni?. Tyler: To powinny by? B-17, jakich spodziewamy si? z Kalifornii. Nie zajmujcie si? tym. O 7.39 radar wskazywa?, ?e samoloty s? w odleg?o?ci 40 kilometrów. I wtedy nadjecha? samochód, który mia? zabra? szeregowca Lockharda i jego koleg? do koszarowej sto?ówki na ?niadanie. Wy??czyli wi?c aparatur? i wyszli. Dowódca grupy komandor Matsuo Fuchida siedz?c za sterami bombowca Nakajima B5N2 dwie minuty przed rozpocz?ciem ataku by? pewien, ?e uda?o si? uzyska? kompletne zaskoczenie. Na niebie nie by?o wida? ameryka?skich samolotów, ani wybuchów pocisków artylerii przeciwlotniczej. Krzykn?? do mikrofonu: Tora! Tora! Tora! (Tygrys! Tygrys! Tygrys!). Te s?owa mia?y by? sygna?em, ?e uzyskano pierwszy cel wyprawy: zaskoczenie. Pierwsze bomby i torpedy spad?y mi?dzy godzin? 7.56 a 7.59 na ramp? hydroplanów. Lotnisko Hickham w ci?gu pi?ciu minut zamieni?o si? w pobojowisko zas?ane p?on?cymi wrakami samolotów. Ze 126 nowoczesnych my?liwców ocala?y tylko 43. Japo?scy piloci mieli u?atwione zadanie, gdy? samoloty sta?y w grupach, a ogie? dzia? przeciwlotniczych by? s?aby i chaotyczny. Alarm og?oszono o godzinie 7.58: "Atak powietrzny na Pearl Harbor! To nie s? ?wiczenia! To nie s? ?wiczenia!" - rycza?y g?o?niki w koszarach i porcie, ale g?os gin?? w ca?kowitym zam?cie, w odg?osach wybuchaj?cych bomb, eksplozjach p?on?cych samolotów. Pierwszy atak na lotniska i okr?ty w porcie trwa? do godziny 8.25. Po 15 minutach nadlecia?a druga fala japo?skich samolotów. Dopiero o 9.45 nad Pearl Harbor zamilk? ryk silników samolotów, ?wist i wybuchy bomb, serie karabinów maszynowych. S?ycha? by?o tylko wycie syren ambulansów, eksplozje pocisków w kad?ubach p?on?cych okr?tów, ?oskot za?amuj?cych si? hangarów i magazynów. Wiceadmira? Chuichi Nagumo po wys?uchaniu raportów o wielkich sukcesach swoich lotników pope?ni? b??d: zrezygnowa? z wys?ania do walki samolotów trzeciej fali. Obawia? si? bowiem, ?e samoloty ameryka?skie mog? przyst?pi? do kontrataku i wola? nie ryzykowa? utraty którego? z cennych lotniskowców. Wyda? rozkaz odwrotu. Zwyci?ska flota zawraca?a. Odnios?a niewielkie straty: 29 str?conych samolotów i 6 zatopionych okr?tów podwodnych (w tym 5 miniaturowych). Straty ameryka?skie wydawa?y si? bardzo powa?ne: zgin??o 2 403 ?o?nierzy, a 1 178 odnios?o rany. Sze?? pancerników osiad?o na dnie, a dwa inne by?y uszkodzone. Trzy niszczyciele, trzy lekkie kr??owniki i cztery inne jednostki zosta?y zniszczone lub uszkodzone. Na lotniskach p?on??y 164 samoloty, a 128 wymaga?o naprawy. Japo?czycy pomylili si? jednak w ocenie rozmiarów sukcesu. Tylko jeden pancernik Arizona nie nadawa? si? do remontu. Wszystkie pozosta?e powróci?y do s?u?by zmodernizowane i lepiej przygotowane do walki w drugiej wojnie ?wiatowej. W Pearl Harbor nie by?o ?adnego lotniskowca, gdy? przed atakiem Lexington i Enterprise wysz?y z bazy. A w?a?nie jednostki tej klasy odegra?y decyduj?c? rol? w zmaganiach na Pacyfiku. Japo?skie bomby nie zniszczy?y instalacji i zbiorników paliwa oraz urz?dze? portowych, co oznacza?o, ?e baza maj?ca ogromne znaczenie strategiczne mog?a by? nadal zapleczem dla operacji na Pacyfiku. Dzie? po japo?skim nalocie, 8 grudnia 1941 roku, prezydent Franklin D. Roosevelt wyg?osi? w Kongresie siedmiominutowe przemówienie: Roosevelt: Zwracam si? do Kongresu, aby zadeklarowa?, ?e od chwili niesprowokowanego i nikczemnego ataku japo?skiego w niedziel? 7 grudnia zaistnia? stan wojny mi?dzy Stanami Zjednoczonymi i Imperium Japo?skim. Parlament i naród poparli apel prezydenta. Amerykanie chcieli ukara? podst?pnych Japo?czyków, którzy zaatakowali bez uprzedzenia i bez wypowiedzenia wojny. Chcieli zmy? ha?b? dotkliwej pora?ki. Chcieli i?? na wojn?! Pearl Harbor zmieni?o ca?kowicie ich nastawienie. Do tego momentu ugrupowania izolacjonistyczne by?y zbyt silne i wp?ywowe, aby rz?d móg? wys?a? ameryka?skie wojska na front. Czy?by Franklin D. Roosevelt umy?lnie wstrzyma? ostrze?enie dla ameryka?skiej bazy, aby zgin?li tam ?o?nierze, a ich ?mier? wstrz?sn??a narodem? To nieprawdopodobne, aby prezydent akceptowa? ?mier? i rany tysi?cy ameryka?skich ch?opców. Naród i historia nigdy by mu tego nie wybaczy?y. Franklin D. Roosevelt i jego doradcy wiedzieli, ?e wojna z Japoni? jest bliska. Uwa?ali, ?e najbardziej zagro?one s? Filipiny, gdzie najwi?ksza wyspa Luzon mia?a szczególne znaczenie strategiczne, gdy? obsadzona przez wojska ameryka?skie zamyka?a flocie japo?skiej dost?p do Morza Po?udniowochi?skiego i blokowa?a mo?liwo?? uderzenia na Pó?wysep Malajski i Singapur. Czy jednak mogli sobie wyobrazi?, ?e wojna rozpocznie si? od nalotu setek samolotów na baz? morsk? odleg?? o tysi?ce mil od brzegów Japonii? Historia wojen nie zna?a takiego przypadku! Nawet admira? Claude C. Bloch, odpowiedzialny za obron? Pearl Harbor, uwa?a?, ?e mo?na liczy? si? jedynie z niebezpiecze?stwem ataku dywersantów. Japo?czycy zaskoczyli Amerykanów w taki sam sposób, w jaki Niemcy oszo?omili Polaków, Francuzów, Brytyjczyków i Rosjan. Pod koniec 1941 roku wojna b?d?ca realno?ci? w Europie w Stanach Zjednoczonych by?a czym? odleg?ym, dziej?cym si? gdzie? za oceanem. A w bezpiecznym ?wiecie trudno by?o zrozumie?, ?e technika wojenna pozwala szybko przeby? nawet ocean. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


