spacer.png, 0 kB
Strona g?ówna
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
Advertisement
Sensacje XX wieku - Darlan PDF Drukuj Email
Oceny: / 0
Kiepski¦wietny 
M?ody m??czyzna, który wysiad? z czarnego osobowego samochodu, wbieg? po
      schodach prowadz?cych do g?ównego wej?cia Pa?acu Prezydenckiego w
      Algierze. Wartownik stoj?cy przed drzwiami nie zatrzyma? go. Nie by?o w
      tym nic dziwnego. Cz?sto przepuszczano ludzi wchodz?cych do pa?acu bez
      sprawdzania dowodów to?samo?ci. W g?ównym hollu m??czyzna pokaza?
      przepustk? i skierowa? si? w stron? schodów prowadz?cych na pierwsze
      pi?tro, gdzie mie?ci? si? gabinet admira?a Francois Darlana.

      W sekretariacie admira?a nie by?o nikogo, cho? zazwyczaj przebywa? tam
      stra?nik i sekretarka. M??czyzna móg? bez przeszkód doj?? do podwójnych
      drzwi gabinetu.

      Nacisn?? klamk? i otworzy? drzwi. W g??bi, pochylony nad biurkiem sta?
      admira? Jean Francois Darlan. Niski, szczup?y o siwych w?osach. Na widok
      wchodz?cego podniós? g?ow?.
        Darlan: Co pan tu robi? Warta!
      M??czyzna wyci?gn?? z kieszeni lu?nej kurtki pistolet i odda? dwa strza?y.
      Widz?c, ?e admira? run?? na pod?og?, cofn?? si? do drzwi. Nie sprawdza?,
      czy jego strza?y by?y ?miertelne. Mo?e przestraszy? si? tego, co zrobi?. W
      tym samym momencie do sekretariatu wpad?o kilku ?o?nierzy, najwidoczniej
      zwabionych strza?ami.

      Wymierzy? w ich stron? z pistoletu, zdecydowany utorowa? sobie drog? do
      wyj?cia, ale nie zd??y? poci?gn?? za spust, gdy który? z ?o?nierzy
      wytr?ci? mu bro? z r?ki. Po krótkiej szamotaninie obezw?adniono go. Proces
      pospieszny, krótki, odby? si? ju? nast?pnego dnia. Zamachowiec, który
      nazywa? si? Ferdinand Bonnier de la Chapelle zosta? skazany na ?mier?.

      Jean Louis Xavier Francois Darlan, Gasko?czyk, syn by?ego ministra
      sprawiedliwo?ci i prawnuk oficera, który zgin?? w bitwie pod Trafalgarem,
      od 1936 roku zajmowa? najwy?sze stanowiska we francuskiej marynarce
      wojennej. Najpierw jako szef sztabu generalnego, a pó?niej jej
      g?ównodowodz?cy.

      Po wybuchu wojny w 1939 roku nakaza? francuskiej flocie ?ci?le
      wspó?pracowa? z Royal Navy. Francuskie okr?ty chroni?y brytyjskie konwoje
      i walczy?y przeciwko Niemcom pod Narwikiem. Na Morzu ?ródziemnym
      bombardowa?y Genu?. Jednak?e w tym sojuszu pojawia? si? cie?, jakim by?a
      niech?? ma?ego admira?a do brytyjskiego sojusznika. By? mo?e odzywa?a si?
      historia rodzinna, nakazuj?ca pami?ta?, ?e pradziadek zgin?? od
      brytyjskiej kuli. By? mo?e Darlan poddawa? si? nastrojom panuj?cym we
      francuskiej marynarce, której kadra tradycyjnie by?a antybrytyjska.

      Któ? móg? przewidzie?, ?e wielka Francja, kolonialne mocarstwo, przegra
      wojn? z Niemcami?

      Admira? Darlan, cho? jego flota nie mia?a wielkiej okazji do wykazania
      swojej si?y, uwa?a?, ?e walk? nale?y kontynuowa?, cho? sytuacja na froncie
      pogarsza?a si? z dnia na dzie? i ju? 14 czerwca 1940 roku wojska
      niemieckie wkroczy?y do Pary?a.

      Darlan przekonywa? cz?onków rz?du:
        Darlan: Francja jest mocarstwem kolonialnym. Mo?emy wycofa? nasze
        wojska, ca?? wielk? flot?, samoloty, rz?d do Algierii i stamt?d
        kontynuowa? wojn?!
      Naczelny dowódca wojsk francuskich, leciwy genera? Maxime Weygand, by?y
      premier Pierre Laval, marsza?ek Philippe Petain obawiali si? takiego
      rozwi?zania. Odpowiadali:
      Wycofuj?c wojska z Francji oddamy ca?y nasz kraj na pastw? wrogów: Niemiec
      i W?och. Za? w Afryce, zanim zd??ymy si? umocni?, uderz? na nas W?osi,
      którzy ju? maj? tam 14 dywizji. W dodatku nie znamy zamiarów Hiszpanów,
      którzy w Maroku zgromadzili pi?? dywizji.

      Premier, nie godz?c si? z tymi argumentami, 16 czerwca poda? si? do
      dymisji. Genera? Charles de Gaulle wsiad? do brytyjskiego samolotu i
      polecia? do Londynu. Wyg?osi? tam przemówienie:
        De Gaulle: Ja, genera? de Gaulle, znajduj?cy si? obecnie w Londynie,
        wzywam francuskich oficerów i ?o?nierzy, in?ynierów i robotników,
        specjalistów w dziedzinie przemys?u zbrojeniowego, którzy znajduj? si?
        lub w przysz?o?ci znajd? si? na terytorium brytyjskim, do nawi?zania
        kontaktu ze mn?. P?omie? francuskiego oporu nie powinien zgasn?? i nie
        zga?nie!
      Brytyjczykom si? to podoba?o. Dziesi?? dni pó?niej zosta? przez rz?d
      angielski uznany "przywódc? wszystkich wolnych Francuzów".

      Jednak prawdziwa w?adza we Francji by?a w innych r?kach. Marsza?ek Pétain,
      bohater spod Verdun z 1916 roku, utworzy? rz?d, który 22 czerwca podpisa?
      z Niemcami zawieszenie broni, a nast?pnie wyniós? si? do Vichy,
      niewielkiego miasteczka na po?udniu Francji. Stamt?d mia? kierowa? po?ow?
      kraju, jaka na mocy traktatu zawieszenia broni pozosta?a wolna od
      niemieckiej okupacji oraz koloniami. Dysponowa? realn? si??: 100 tysi?cy
      ?o?nierzy, niewielkie lotnictwo i pot??na flota. Marynarka wojenna, której
      okr?ty schroni?y si? g?ównie w portach Pó?nocnej Afryki, wci?? pozostawa?a
      czwart? si?? na ?wiecie: najnowocze?niejszy pancernik "Richelieu"
      zacumowa? si? w Dakarze, siostrzany "Jean Bart" wszed? do Casablanki, 2
      nowoczesne pancerniki "Strasbourg" i "Dunkerque", 2 stare pancerniki, 6
      niszczycieli i okr?t-baza wodnosamolotów wesz?y do algierskiego portu
      Mers-el-Kebir, 6 kr??owników schroni?o si? w Algierze, wi?kszo?? z 80
      okr?tów podwodnych zacumowa?a w Bizercie. Ta pot?ga pozostawa?a pod
      rozkazami admira?a Darlana, który porzuci? plany kontynuowania walki z
      Niemcami i w rz?dzie Vichy zaj?? stanowisko ministra marynarki wojennej, a
      nast?pnie tak?e wicepremiera i ministra spraw zagranicznych. Wkrótce
      zosta? ministrem spraw wewn?trznych i ministrem obrony. Na domiar
      wszystkiego ustawa z 10 lutego 1941 roku okre?li?a go jako nast?pc?
      marsza?ka Pétaina.

      Oczywi?cie taki cz?owiek, który mia? w swoich r?kach realn? w?adz?,
      spodoba? si? Amerykanom.

      Tymczasem sprawy genera?a de Gaulle'a bieg?y ?le. Jego p?omienny apel o
      kontynuowanie walki odniós? niewielki skutek. I trudno si? dziwi?, ?e
      Francuzi woleli marsza?ka Pétaina, bohatera z I wojny ?wiatowej, którego
      nazwisko zna?o ka?de dziecko, od ca?kowicie nieznanego genera?a de
      Gaulle'a. Ochotnicy do oddzia?ów "Wolnych Francuzów" nap?ywali bardzo
      powoli. Po dwóch miesi?cach ta armia liczy?a 140 oficerów i 2 000
      ?o?nierzy. I nagle przyszed? cios, który, wydawa?oby si?, pogrzeba?
      wszelkie szanse de Gaulle'a na stworzenie licznych wojsk, które u boku
      brytyjskiego sojusznika mog?yby wyzwoli? Francj?.




       O ?wicie 3 lipca 1940 roku brytyjskie okr?ty rozstawi?y si? szerokim
      pó?kolem w pobli?u algierskiego portu Mers-el-Kebir, gdzie rzuci?y kotwice
      najnowocze?niejsze okr?ty floty francuskiej. Do szalupy, która odbi?a od
      burty najwi?kszego pancernika "Hooda" wsiad? oficer, który w teczce mia?
      zalakowan? kopert? z listem do dowódcy francuskiego. Tu? po godzinie 6.00
      szalupa wp?yn??a do zatoki i posuwaj?c si? wzd?u? wielkich pancernych
      kad?ubów podp?yn??a do pó?nocnego pirsu, gdzie czeka? ju? samochód
      adiutanta admira?a. Brytyjczyk wr?czy? mu kopert? i powróci? do szalupy.

      W porcie mo?na by?o wyczu? napi?cie, jakie wywo?a?o pojawienie si?
      wielkich okr?tów brytyjskich, których sylwetki by?y dobrze widoczne w
      odleg?o?ci kilku kilometrów od zatoki. Nikt jednak nie podziewa? si?
      tragedii.

      O godzinie 7.00 admira? Gensoul w swojej kajucie na flagowym okr?cie
      "Dunkerque" z?ama? lakow? piecz?? i zacz?? czyta? dokument przes?any przez
      Brytyjczyków. Ci za??dali, aby wybra? jedno z czterech rozwi?za?:
        francuskie okr?ty wyjd? w morze i do??cz? do floty brytyjskiej
        ze zredukowan? za?og? przejd? do jednego z portów brytyjskich, gdzie
        b?d? internowane
        przejd? do jednego z portów na Wyspach Karaibskich, gdzie zostan?
        unieruchomione
        w ci?gu 6 godzin zostan? zatopione przez w?asne za?ogi.
      Nie do niego nale?a?a decyzja, powiadomi? wi?c admiralicj? francusk?.
      Jednak?e nie przekaza? pe?nego tekstu brytyjskiego ultimatum. Poinformowa?
      dowództwo, ?e Brytyjczycy ??daj? zatopienia okr?tów. Mo?na by?o ?atwo
      przewidzie? odpowied?: otrzyma? upowa?nienie do stawienia oporu zbrojnego.
      Gdy o godzinie 17.25 do jego kajuty przybyli brytyjscy wys?annicy, ?eby
      pozna? odpowied? admira?a, us?yszeli, ?e odrzuca wszystkie warunki.

      O godzinie 17.45 okr?ty brytyjskie otworzy?y ogie? do stoj?cych w zatoce
      francuskich jednostek. Te nie mia?y ?adnych szans. Salwa po salwie
      Brytyjczycy wstrzeliwali si? w nieruchome cele.

      Pociski kalibru 381 mm trafi?y pancernik "Dunkerque", który sta? najbli?ej
      wybrze?a. Ci??ko uszkodzony, ruszy? w stron? mielizny, która mia?a
      uchroni? go przed zatoni?ciem.

      Tu? potem wybuch rozerwa? magazyn rufowy starego pancernika "Bretagne",
      który przewróci? si? na bok topi?c 977 marynarzy. P?on?? du?y niszczyciel
      "Mogador". Zag?adzie zdo?a? uj?? jedynie pancernik "Strasbourg", który
      wraz z 5 niszczycielami i okr?tami podwodnymi, stawiaj?c g?st? zas?on?
      dymn? wydosta? si? z portu. Brytyjskie okr?ty przerwa?y kanonad? po 36
      minutach i kilka z nich ruszy?o w pogo? za uchodz?cym Strasbourgiem, lecz
      nie uda?o im si? zatopi? okr?tu.

      Tego dnia w Mers-el-Kebir zgin??o 1147 marynarzy francuskich, a oko?o dwa
      tysi?ce odnios?o rany. Atak by? szokiem dla Francuzów. Dla wielu z nich
      Brytyjczycy stali si? wrogami na równi z Niemcami. Tym bardziej, ?e w tym
      samym czasie, gdy okr?ty Royal Navy "rozstrzeliwa?y" francusk? flot? w
      Mers-el-Kebir, samoloty brytyjskie zaatakowa?y okr?ty francuskie w
      Dakarze, a 23 wrze?nia oddzia? "Wolnych Francuzów" usi?owa? opanowa? t?
      baz?. Po dwudniowych walkach artyleryjskich, toczonych z niewielkim
      skutkiem, a tak?e z powodu g?stej mg?y, Brytyjczycy przerwali akcj? i
      wycofali swoje okr?ty.

      Wydawa?oby si?, ?e taki rozwój sytuacji przekre?li? szanse de Gaulle'a na
      zjednoczenie wszystkich francuskich si? pod swoimi rozkazami.

      Takiego zdania by? prezydent Franklin D. Roosevelt. Pocz?tkowo uwa?a?, ?e
      tylko marsza?ek Pétain mo?e przej?? w?adz? we Francji uwolnionej od
      Niemców, mimo ?e ten utrzymywa? poprawne stosunki z Hitlerem. Prezydent
      Stanów Zjednoczonych musia? jednak zmieni? zdanie, gdy od kwietnia 1942
      roku w rz?dzie Vichy zacz?? odgrywa? pierwszorz?dn? rol? Pierre Laval,
      znany ze swoich nazistowskich sympatii. Jako premier rz?du Vichy nakaza?
      wzmóc walk? z ruchem oporu i deportacj? ?ydów. Na mocy jego decyzji
      wysy?ano do Niemiec francuskich robotników przymusowych i zorganizowano
      "Légion tricolore" - francuski oddzia? SS. Wina za zbrodnie k?ad?a si?
      cieniem na wszystkich cz?onkach rz?du i obci??a?a równie? leciwego
      marsza?ka.

      Tylko admira? Darlan pozostawa? poza kr?giem ludzi skalanych ?cis??
      wspó?prac? z Niemcami, gdy? po awansie Lavala opu?ci? rz?d Vichy i
      zachowa? jedynie stanowisko dowódcy floty. Dla prezydenta Roosevelta sta?
      si? idealnym kandydatem na przywódc? powojennej Francji.




       Brytyjski okr?t podwodny wynurzy? si? w odleg?o?ci 3 mil od algierskiego
      brzegu. Kapitan wpatrywa? si? przez chwil? w ciemny brzeg, a? dostrzeg?
      b?yskaj?ce ?wiate?ko. Kilka sygna?ów okre?lonej d?ugo?ci wskazywa?o, ?e
      wszystko jest w porz?dku i mo?na rozpocz?? akcj?.

      Marynarze zepchn?li z pok?adu pneumatyczne tratwy i utrzymuj?c je linkami
      przy kad?ubie pomogli wsi??? do nich kilku m??czyznom, którzy do??
      niepewnie zeszli z kiosku i równie niemrawo poruszali si? po pok?adzie.

      Noc 21 pa?dziernika 1942 roku by?a spokojna. Wia? lekki wiatr i nic nie
      zapowiada?o k?opotów, jakie pó?niej mia?y sta? si? udzia?em o?miu
      pasa?erów, którzy machaj?c z zapa?em krótkimi wios?ami zd??ali do pla?y.
      Gdy tylko wyci?gn?li pontony z wody, zza wydmy wy?oni?a si? czarna posta?.

        Murphy: Który z panów jest genera?em Clarkiem? Jestem Robert Murphy,
        charge d'affaires.
      Z o?miu pasa?erów pontonów wysun?? si? do przodu wysoki m??czyzna w
      polowym mundurze.
        Clark: Genera? Mark Clark. To ja dowodz? nasz? grup?.
      By? to zast?pca naczelnego dowódcy alianckich wojsk, które mia?y dokona?
      inwazji na Afryk? Pó?nocn?. Murphy poprowadzi? ich w stron? wydmy, za
      któr? sta? jego pomocnik, ameryka?ski wicekonsul.
        Murphy: Musicie panowie przebra? si?. Mundury ameryka?skich oficerów nie
        s? najlepszym odzieniem w tym kraju. Musimy przeby? 40 mil do Cherchell
        i mo?na spodziewa? si?, ?e po drodze napotkamy jaki? francuski patrol.
        Clark: Dok?d nas pan poprowadzi i z kim si? spotkamy?
        MMurphy: Z genera?em Charlesem Mastem, dowódc? francuskiej dywizji i
        kilku jego oficerami. Oczekuj? na nas w tawernie w Cherchell. Wybrali to
        miejsce jako najmniej zwracaj?ce uwag?.
      Ameryka?scy wys?annicy przebrani za Arabów, na os?ach, b??dz?c w
      ciemno?ciach, odnale?li nadbrze?n? tawern?. Genera? Mast by? ju? bardzo
      zaniepokojony.
        Clark: Panie generale, jestem oficjalnym wys?annikiem Stanów
        Zjednoczonych. Zale?y nam, aby przekaza? pan admira?owi Darlanowi
        informacj?, ?e w?adze mojego kraju gotowe s? uzna? go szefem rz?du
        francuskiego.
      Genera? Mast chcia? koniecznie dowiedzie? si?, kiedy nast?pi inwazja wojsk
      alianckich na Afryk?, aby skoordynowa? dzia?ania wojsk inwazyjnych i
      ?o?nierzy francuskich.
        Clark: Panie generale, inwazja nast?pi za 17 dni, ale celem naszego
        pobytu tutaj nie jest omawianie zasad wspó?dzia?ania, lecz dotarcie do
        admira?a Darlana. Liczymy, ?e gdy nasi ?o?nierze wyjd? na brzeg, admira?
        powstrzyma waszych ?o?nierzy przed walk?.
      Dyskusja zosta?a gwa?townie przerwana ha?asami z zewn?trz. Nadchodzi?a
      francuska policja poinformowana przez Araba, który uzna?, ?e w tawernie
      zebrali si? przemytnicy i chc?c uzyska? nagrod? zaalarmowa? policj?.

      Gdy policjanci weszli do sali, Robert Murphy i francuscy oficerowie
      wyci?gn?li pistolety, a dzielny genera? Clark czmychn?? do piwnicy. Za nim
      inni oficerowie ameryka?scy i brytyjscy. Uda?o im si? wydosta? z budynku i
      uciekli na pla??. Szybko odnale?li pontony, ale pogoda si? pogarsza?a.
      Wiatr nasila? si? i faleby?y coraz wi?ksze. Nie mogli jednak czeka? na
      popraw? pogody. Obawiali si?, bowiem, ?e policjanci pod??aj? ich tropem i
      lada moment przyb?d? na pla??. Wskoczyli do pontonów i z ogromnym trudem
      uda?o im si? odbi? od brzegu. W pewnym momencie fala przewróci?a ponton
      genera?a Clarka. Dzielnie walcz?c wydosta? si? z topieli, lecz straci?
      koszul?, kurtk? i spodnie, co gorsza, równie? 750 tysi?cy franków w
      z?ocie. Tak przynajmniej uzasadnia? brak ogromnej kwoty.

      Wraca? z pustymi kieszeniami i r?kami. Nie uda?o mu si? bowiem zyska?
      potwierdzenia, ?e w momencie, w którym alianckie wojska inwazyjne stan? na
      afryka?skim brzegu, admira? Darlan wyda swoim oddzia?om rozkaz
      zaprzestania walki.

      Liczy? jednak na to, ?e uda si? przekupi? Darlana, za? walut? przetargow?
      mia?o by? ?ycie syna admira?a - Alaina, który sparali?owany le?a? w
      algierskim szpitalu. Ameryka?scy lekarze oferowali pomoc, oczywi?cie pod
      pewnymi warunkami...




       Admira? Darlan waha? si?. Oczywi?cie wiedzia?, ?e Amerykanie gotowi s?
      odda? mu w?adz? we Francji po zwyci?skiej wojnie. Ale czy na pewno oni
      zwyci???? Na wszelki wypadek postanowi? gra? na zw?ok?. Amerykanom
      przekaza? informacj?, ?e gotów jest wspó?dzia?a? z nimi i równocze?nie
      wyda? rozkaz stawiania oporu wojskom alianckim l?duj?cym w Afryce
      Pó?nocnej.

      W nocy 5 listopada dotar?a do niego wiadomo??, ?e syn umiera. Wyjecha?
      natychmiast do Algieru, gdzie postanowi? czeka?, cho? nie mia? ju? nadziei
      na uratowanie ?ycia Alaina.

      Pó?nym wieczorem 7 listopada zadzwoni? telefon na jego biurku. To jego
      wojskowy sekretarz informowa?, ?e przyby? ameryka?ski charge d'affaires
      Robert Murphy i prosi o niezw?oczne spotkanie.

      Gdy dojechali do willi ameryka?skiego dyplomaty, by?o ju? po pó?nocy.
        Darlan: Co si? sta?o, ?e musimy spotyka? si? w ?rodku nocy?
        MMurphy: Panie admirale, nasi ?o?nierze lada moment wyl?duj? na
        algierskim brzegu. Musz? zna? pana zamiary.
        Darlan: Drogi panie, pozna je pan, gdy wasi ?o?nierze przyb?d? tutaj!
        MMurphy: Otrzyma?em wiadomo??, ?e 300 okr?tów, które wyruszy?y z portów
        mi?dzy 22 a 27 pa?dziernika, jest ju? blisko afryka?skiego brzegu. Czasu
        na podj?cie decyzji przez pana jako nowego szefa pa?stwa francuskiego
        jest ju? niewiele!
      Po pó?nocy 8 listopada wojska brytyjskie i ameryka?skie zacz??y l?dowa? po
      obu stronach Algieru napotykaj?c s?aby opór wojsk francuskich. Tylko w
      rejonie Oranu silny opór stawi?y baterie fortów i francuskie okr?ty.
      Podobnie w rejonie Casablanki. Dopiero 9 listopada admira? oko?o godziny
      1.00 wyg?osi? przez radio przemówienie nakazuj?ce wszystkim wojskom
      francuskim przerwanie walki.

      Amerykanie natychmiast obsypali go zaszczytami. Dowodz?cy wojskami
      alianckimi genera? Dwight Eisenhower pisa?: "Cywilni gubernatorzy, dowódcy
      wojskowi i dowódcy morscy zgadzaj? si? tylko na jednego cz?owieka
      posiadaj?cego oczywiste prawo przej?cia w?adzy w Afryce Pó?nocnej. Tym
      cz?owiekiem jest Darlan".

      Admira? by? ju? zdecydowany przeje?? na stron? aliantów. 14 listopada
      podpisa? porozumienie z wys?annikami prezydenta Roosevelta, którzy
      wyrazili zgod? na powo?anie go na "politycznego szefa Francji". Trzy dni
      pó?niej podpisano nast?pny dokument uznaj?cy Darlana za szefa
      administracji francuskiej.

      Dlaczego tak si? sta?o? Gra sz?a o wielk? flot? francusk? zgromadzon? w
      porcie w Tulonie w po?udniowej nieokupowanej cz??ci Francji. Tam sta?y 3
      pancerniki, 4 ci??kie kr??owniki, 3 lekkie kr??owniki i kilkadziesi?t
      innych jednostek. Amerykanie obawiali si?, ?e w przypadku odsuni?cia
      Darlana ta flota, podlegaj?ca jego rozkazom, zostanie stracona. Tylko
      Darlan móg? wyda? rozkaz okr?tom, aby wysz?y z Tulonu i dotar?y do
      algierskich portów zaj?tych przez aliantów. I tak si? sta?o. Admira?
      sp?aca? polityczny d?ug zwyci?zcom.

      "Uk?ad Darlana", jak nazwano porozumienie Amerykanów z francuskim
      admira?em, wzburzy? w równej mierze Francuzów i Brytyjczyków, którzy rz?d
      Vichy, w tym admira?a, uznawali za faszystów i kolaborantów.

      Premier Winston Churchill z niepokojem przygl?da? si? posuni?ciom
      Amerykanów. Nie móg? oficjalnie przeciwstawia? si? polityce prezydenta
      Roosevelta, tym bardziej, ?e kilka miesi?cy wcze?niej omal?e nie dosz?o do
      zerwania ameryka?sko-brytyjskiego sojuszu, gdy Churchill sprzeciwi? si?
      inwazji na Francj?, której Roosevelt chcia? dokona? ju? we wrze?niu 1942
      roku. Z najwi?kszym wysi?kiem szefowi brytyjskiego rz?du uda?o si?
      przekona? sojusznika zza Atlantyku, ?e desant na Europ? zako?czy si?
      kl?sk? i lepiej l?dowa? w Afryce Pó?nocnej. W takiej atmosferze k?ótnia w
      sprawie Darlana mog?aby mie? fatalne nast?pstwa. Czy Churchill móg? jednak
      przej?? nad tym do porz?dku dziennego? By? przekonany, ?e pozostawienie
      Darlanowi zaszczytów, jakimi obdarzyli go Amerykanie doprowadzi do wybuchu
      wojny domowej we Francji, gdzie po obydwu stronach barykady stan?liby
      zwolennicy admira?a Darlana i genera?a de Gaulle'a. Ten bowiem, prowadz?c
      bardzo zr?czn? polityk?, zatar? fatalne wra?enie, jakie na jego rodakach
      zrobi?y brytyjskie ataki na francusk? flot?, zyska? poparcie w?adz wielu
      kolonii i zacz?? budowa? silny ruch oporu we Francji. Jednak?e Churchill
      nie móg? nic zdzia?a?. Flota francuska w Tulonie by?a gratk? nie lada.

      Tymczasem stamt?d nadesz?y fatalne wiadomo?ci. Najpierw okaza?o si?, ?e
      dowódca floty w Tulonie, admira? Laborde odmówi? podporz?dkowania si?
      rozkazowi wys?ania okr?tów do Afryki Pó?nocnej. Wielka eskadra francuska
      pozosta?a w Tulonie. Tymczasem Niemcy, obawiaj?c si? inwazji wojsk
      alianckich na po?udniow? Francj?, wkroczyli do strefy nieokupowanej.
      Za?ogi francuskich okr?tów stacjonuj?cych w Tulonie, obawiaj?c si? zaj?cia
      portu przez Niemców, przygotowa?y okr?ty do wysadzenia.

      27 listopada 1942 roku niemieckie oddzia?y pancerne wtargn??y do portu.
      Wówczas francuscy marynarze przyst?pili do dzia?ania. Wi?kszo?? okr?tów
      zatopiono otwieraj?c zawory denne lub wysadzaj?c ?adunki wybuchowe. Wielka
      flota tulo?ska przesta?a istnie?. Gra zako?czy?a si?. Admira? Darlan nie
      mia? ju? nic do zaoferowania aliantom.

      Czy?by wówczas prezydent Roosevelt zrozumia? to, czego od dawna obawia?
      si? Churchill: admira? Darlan, obdarzony w?adz? przez aliantów, podzieli
      Francuzów, a walki mi?dzy jego zwolennikami i zwolennikami de Gaulle'a
      b?d? umacnia? komunistów? A mo?e nie chcia? tego zrozumie? i tkwi? w
      uporze, który w ocenie Brytyjczyków prowadzi? do katastrofy?

      W ko?cu pa?dziernika grupa m?odych ludzi zacz??a w Algierze przygotowywa?
      si? do zabicia admira?a. Co o nich wiadomo? Jeden z nich nazywa? si?
      Ferdinand Bonnier de la Chapelle i mia? 20 lat.

      Podobnie jak jego koledzy uwa?a? admira?a za zdrajc? i kolaboranta, za?
      usuni?cie tego cz?owieka uzna? za czyn patriotyczny, jaki winien by?
      swojej ojczy?nie. Bez w?tpienia ich dzia?aniami kierowa?a brytyjska
      organizacja SOE - Zarz?d Operacji Specjalnych, powo?ana do prowadzenia
      sabota?u i dywersji w pa?stwach okupowanych przez Niemców. Czy to z SOE
      nadszed? rozkaz zlikwidowania Darlana? Równie dobrze m?odzi ludzie mogli
      dzia?a? na polecenie de Gaulle'a, zainteresowanego w usuni?ciu
      najpowa?niejszego rywala do w?adzy.

      Admira?, umieraj?c w sali operacyjnej dwie godziny po zamachu, wyszepta?:
        Darlan: Ostatecznie Brytyjczycy co? dla mnie zrobili...
      Na wszystkie pytania mog?oby odpowiedzie? ?ledztwo, jakie bez w?tpienia
      w?adze alianckie podj??y po zabójstwie admira?a. Jednak?e by?o ono
      nadzwyczaj pospieszne. S?d nad zabójc? odby? si? w nocy z 25 na 26
      grudnia. Nie dano mu mo?liwo?ci przygotowania obrony ani z?o?enia
      apelacji. O godzinie 7.30 rano 26 grudnia przywi?zano go do pala na
      dziedzi?cu koszar policji w Algierze i rozstrzelano. Dwudziestoletni
      Ferdinand Bonnier zabra? do grobu tajemnic? ?mierci admira?a.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
Sensacje XX Wieku - sensacjexxwieku.y5y.pl spacer.png, 0 kB
statystyka