| Sensacje XX wieku - Akcja Cicero |
|
|
|
| Sensacje XX Wieku - Artyku?y wojenne | |
|
niemieckiej ambasady w Ankarze stan?? wysoki m??czyzna w ciemnym p?aszczu. Niecierpliwie szarpa? za dzwonek, staraj?c si? zmusi? s?u?b? do jak najszybszego otwarcia drzwi. Najwyra?niej chcia? jak najkrócej sta? przed drzwiami niemieckim domem. Po chwili w ma?ym zakratowanym okienku pojawi?a si? twarz od?wiernego. Cicero: Ja do pana sekretarza Jenkego. To wa?ne. Drzwi otworzy?y si?, co wskazywa?o, ?e ludzie z ochrony ambasady wiedzieli, ?e nie nale?y trzyma? na ulicy go?ci sekretarza. Po chwili w korytarzu pojawi? si? Albert Jenke. Jenke: Pan do mnie? Cicero: Tak, przychodz? z wa?n? spraw?. Jenke: Ach, poznaj?. Pan Bazna. Co pana sprowadza do starych znajomych? Sekretarz niemieckiej ambasady zna? Elyasa Bazn? z czasów, gdy ten by? s?u??cym w jego domu. Jednak w jego ?yciorysie by?o wiele innych zawodów. Urodzony w 1904 roku, podobno studiowa? przez pewien czas w akademii wojskowej Fatih, lecz nauki nie uko?czy?. W Marsylii trafi? do wi?zienia za kradzie?. Po odbyciu kary by? s?u??cym, a potem kamerdynerem w domach dyplomatów. W takim charakterze w kwietniu 1943 roku rozpocz?? prac? w ambasadzie brytyjskiej w Ankarze. Bazna: Po starej znajomo?ci chcia?em panu zaoferowa? par? rolek filmów ze zdj?ciami tajnych dokumentów angielskich. Jenke: Za jak? cen?? Bazna: Dwadzie?cia tysi?cy funtów szterlingów. Za pierwsz? rolk?, z 52 zdj?ciami - 20 tysi?cy funtów, za ka?d? nast?pn? po 15 tysi?cy... To by?a ogromna suma. Za 20 tysi?cy funtów szterlingów mo?na by?o kupi? w Ankarze ?adny dom w dobrej dzielnicy. Sekretarz Jenke zawaha? si?. Jenke: Nie mam upowa?nienia do zawierania tak powa?nych transakcji.... Bazna: Je?li pan nie chce, to nie b?d? namawia?. Rosjanie zap?ac? mi wi?cej. Wie pan, przyszed?em tutaj, a nie do Rosjan, ze wzgl?du na zaufanie, jakie mam do pana. Poza tym by?em przekonany, ?e potrafi pan doceni? niezwyk?? warto?? dokumentów. Teraz jednak prosz?, ?eby pan zapomnia? o wszystkim. Jenke: Niech pan zaczeka! Jenke wyszed? z pokoju. Z telefonu w hollu zadzwoni? do szefa miejscowego oddzia?u S?u?by Bezpiecze?stwa SS Ludwiga Moyzischa i zrelacjonowa? mu ofert? Bazny. Zastanawiali si?, czy warto by?o wyda? tak wiele pieni?dzy. Obydwaj Niemcy wiedzieli, ?e brytyjski ambasador Sir Hughe Knatchbull-Hugessen, u którego pracowa? Bazna, mia? wielu bardzo wp?ywowych znajomych w Londynie, doskonale zorientowanych w polityce rz?du. Minister spraw zagranicznych Anthony Edenem by? jego koleg? z czasów studiów w Oxfordzie. Ponadto, jak ka?dy ambasador, musia? by? informowany o najwa?niejszych decyzjach i zamierzeniach rz?du. Je?eli wi?c kamerdynerowi uda?o si? dotrze? do tajnych dokumentów ambasady, to kwota, jakiej ??da? mog?a by? tego warta. Moyzisch i Jenke nie podj?li decyzji, lecz zdecydowali si? gra? na zw?ok?. Umówili si? z Bazn? za kilka dni. Jeszcze tego samego wieczoru Jenke poinformowa? o tym ambasadora Franza von Papena i na jego polecenie wys?a? telegram do ministra spraw zagranicznych, Joachima von Ribbentropa. Jenke: "Do ministra spraw zagranicznych Rzeszy. Do r?k w?asnych. Najtajniejsze. Otrzymali?my ofert? od pracownika Ambasady Brytyjskiej podaj?cego si? za s?u??cego ambasadora, który wykona? fotografie tajnych oryginalnych dokumentów. Za pierwsz? dostaw?, która ma nast?pi? 30 pa?dziernika ??da 20 tysi?cy funtów w banknotach, 15 tysi?cy funtów za ka?d? nast?pn? rolk? filmu. Prosz? doradzi?, czy mo?emy przyj?? t? ofert?. Je?eli tak, to ??dana kwota musi by? dostarczona przez specjalnego kuriera, który musi dotrze? tutaj nie pó?niej ni? 30 pa?dziernika." Telegram o tej samej tre?ci otrzyma? Walter Schellenberg, szef wywiadu S?u?by Bezpiecze?stwa. Nie spodoba?a mu si? ta sprawa, ale uzna?, ?e mo?na zaryzykowa? 20 tysi?cy funtów. Podobnego zdania by? minister von Ribbentrop. Szyfrogram dotar? na biurko jeszcze jednego cz?owieka - Fritza Kolbego, urz?dnika prowadz?cego dyplomatyczne sprawy Wehrmachtu. Kolbe, antynazista, ju? na pocz?tku wojny nawi?za? kontakt z wywiadem ameryka?skim. Pod pseudonimem George Wood dostarcza? Amerykanom najcenniejsze dokumenty niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Przekaza? równie? depesz? Jenkego. Amerykanie dowiedzieli si? o ofercie Bazny w tym samym czasie, co minister von Ribbentrop. 27 pa?dziernika 1943 roku do ambasady niemieckiej w Ankarze dotar? szyfrogram z Berlina. G?os: "Dla ambasadora von Papena. Do r?k w?asnych. ?ci?le tajne. Oferta brytyjskiego s?u??cego do zaakceptowania przy zachowaniu wszelkich ?rodków ostro?no?ci. Specjalny kurier przyb?dzie do Ankary trzydziestego przed po?udniem. Oczekujemy natychmiastowego raportu po przej?ciu dokumentów." Tego dnia, 30 pa?dziernika, punktualnie godzinie 22.00 Bazna wszed? do ogrodu niemieckiego poselstwa i zastuka? do drzwi drewnianej przybudówki. Otworzy? mu Ludwig Moyzisch. Powiedzia?: Moyzisch: Zgoda na pa?skie warunki. Czy przyniós? pan filmy? Bazna: Tak. Spodziewa?em si?, ?e wyrazicie zgod?. Pierwsza rolka za 20 tysi?cy, druga za 15 tysi?cy funtów... Moyzisch: To si? rozumie, ale najpierw musz? zobaczy?, co zawieraj?. Bazna: Boi si? pan, ?e za takie pieni?dze sprzedam zdj?cia tancerek kabaretowych? Bez obaw. Niech pan sprawdzi. W ciemni fotograficznej czeka? ju? laborant. Po kilkudziesi?ciu minutach przyniós? z ciemni zdj?cia dokumentów. Moyzisch roz?o?y? je na stole pod lamp? i za pomoc? silnego szk?a powi?kszaj?cego zacz?? je przegl?da?. Nie mia? czasu na drobiazgow? analiz?, ale zauwa?y?, ?e dokumenty s? aktualne i opatrzone nag?ówkami "?ci?le tajne" lub "Najbardziej tajne". Pobie?na nawet lektura wskazywa?a, ?e zawieraj? wiele tajemnic rz?du brytyjskiego. Powróci? do Bazny trzymaj?c w r?ku plik banknotów zawini?ty we francusk? gazet? "La Republique". Bazna nie przeliczy? pieni?dzy. Schowa? ca?y zwitek do kiszeni marynarki i zacz?? zbiera? si? do wyj?cia, lecz Moyzisch zatrzyma? go. Moyzisch: Chwileczk?! Niech mi pan powie, jak pan robi? te zdj?cia? Bazna: Ustawi?em aparat na statywie, który sam skonstruowa?em i fotografowa?em dokumenty w ?wietle stuwatowej ?arówki. Moyzisch: Gdzie to by?o? Bazna: U mnie w pokoju. Mia?em pewno??, ?e mog? tam pracowa? spokojnie. Moyzisch: Ryzykowa? pan, ?e kto? mo?e zauwa?y? brak dokumentów... Bazna: Nie! To wszystko zaj??o mi niewiele ponad 3 minuty. To by? pierwszy sygna? wskazuj?cy, ?e Bazna k?amie. Moyzisch zna? rozk?ad pomieszcze? ambasady brytyjskiej. Wszystkie miejsca, z których Bazna móg? wykra?? dokumenty by?y odleg?e od jego pokoju o 120-150 metrów. By?o wi?c bardzo ma?o prawdopodobne, aby w ci?gu tak krótkiego czasu zd??y? pokona? ten dystans bez po?piechu wzbudzaj?cego podejrzenia domowników, roz?o?y? dokumenty, sfotografowa? je i odnie?? na miejsce. Nast?pnego dnia kurier zabra? dokumenty do Berlina. Tam Walter Schellenberg patrzy? z niedowierzaniem na zdj?cia. "Zbyt dobre, ?eby mog?y by? prawdziwe" -stwierdzi?. By? przekonany, ?e ma do czynienia z gr? inspirowan? przez wywiad angielski. Postanowi? jednak podj?? t? gr?, zw?aszcza ?e (jak si? pó?niej okaza?o) nie kosztowa?o to tak wiele. "Nawet je?eli oka?e si?, ?e materia? by? oszustwem nieprzyjacielskich tajnych s?u?b, to i tak wiedza na ten temat ma okre?lon? warto??. Poznaje si? w ten sposób, jakimi ?rodkami wróg usi?uje wprowadzi? w b??d" - napisa? w pami?tniku Schellenberg. W Ankarze Moyzisch na wyra?ne polecenie z Berlina w dalszym ci?gu odbiera? filmy od Bazny, któremu nada? kryptonim "Cicero", i p?aci? bajo?skie sumy. Pozna? ju? sposób, w jaki Cicero dobiera? si? do tajnych dokumentów. Ambasador zwyk? je zabiera? wieczorem do sypialni, gdzie przegl?da? przed snem. Potem zamyka? w sejfie, który kaza? zamontowa? w pokoju. Bazna pewnego wieczoru wszed? do sypialni ambasadora, gdy ten by? w ?azience, i zobaczy? le??ce na stoliku klucze do sejfu. Odcisn?? w mydle i dorobi? nowy komplet. Od tej chwili zakrada? si? do sypialni, wyjmowa? dokumenty, zabiera? je do swojego pokoju, fotografowa? i odnosi? z powrotem. Oczywi?cie ta operacja przeprowadzana przy ?pi?cym ambasadorze by?a bardzo ryzykowna. Dlatego dzia?a? w ten sposób tylko w ostateczno?ci. Z regu?y wybiera? dogodniejsze chwile. Najbezpieczniejszy by? czas, gdy ambasador wyje?d?a? z domu lub gdy gra? w salonie na pianinie. D?wi?ki muzyki s?ycha? by?o w ca?ym domu. Nag?a cisza oznacza?a, ?e sir Hughe za chwil? zamknie instrument, od?o?y nuty, dopije fili?ank? herbaty i skieruje si? na pi?tro. Trwa?o to wystarczaj?co d?ugo, aby kamerdyner móg? od?o?y? dokumenty. Wersja przedstawiona przez Bazn? wydawa?a si? bardzo prawdopodobna, ale tylko na pierwszy rzut oka… Moyzisch zorientowa? si?, ?e Bazna do?? s?abo zna angielski. Jak wi?c móg? oceni? zawarto?? dokumentów? W nich by?o wiele dyplomatycznych zwrotów, skrótów i okre?le?. Nie móg? przecie? t?umaczy? tych dokumentów pos?uguj?c si? s?ownikiem. Jak wi?c wybiera? materia?y, które mog?y by? najbardziej interesuj?ce dla Niemców? Klatki filmu wskazywa?y, ?e nie fotografowa? wszystkich papierów, które wpad?y mu w r?ce, lecz dokonywa? selekcji. Jak, dzia?aj?c w po?piechu, móg? wybiera? najbardziej warto?ciowe, skoro nie mia? ?adnego do?wiadczenia dyplomatycznego? Nast?pne tygodnie przynios?y dalsze odkrycia, dla Moyzischa bardzo niepokoj?ce. Na jednym ze zdj?? wida? by?o dwa palce. Bazna nie zauwa?y? tego w wizjerze aparatu ze wzgl?du na inne pole widzenia celownika i obiektywu. Moyzisch bez trudu rozpozna?, czyje to palce, gdy? widoczny by? fragment sygnetu z rubinowym oczkiem, który nosi? kamerdyner. By?o niemo?liwe, aby szpieg naciska? spust migawki aparatu jedn? r?k?, drug? podtrzymuj?c papiery, gdy? odleg?o?? mi?dzy obiektywem a fotografowanymi dokumentami by?a zbyt du?a. Moyzisch, pe?en najgorszych przeczu?, zaalarmowa? Berlin i do Ankary przys?ano eksperta od fotografii. Uwa?a?, ?e w ten sposób wyja?ni tajemnice Cicero. Szef oddzia?u Sicherheistdiesnt w Ankarze Ludwig Moyzisch wezwa? z Berlina eksperta, który mia? przeanalizowa? zdj?cia dostarczane przez Cicero. Ustali?, ?e zdj?cia robione by?y aparatem z dobrym obiektywem z odleg?o?ci oko?o 1,2 metra przy u?yciu silnych lamp fotograficznych. Ostro?? odbitek wskazywa?a, ?e aparat umieszczony by? na solidnym statywie, a fotograf dzia?a? bez po?piechu. Przed ka?dym naci?ni?ciem migawki robi? krótk? przerw?, w czasie której korygowa? ostro??. Moyzisch postanowi? wyja?ni? spraw? do ko?ca. Wezwa? Bazn? do swojego gabinetu, w którym za kotar? ukry? si? berli?ski ekspert. Moyzisch: Niech mi pan powie, w jaki sposób robi pan zdj?cia. Bazna: Jak mówi?em: w pokoju ustawiam aparat na zrobionym przez mnie statywie, o?wietlam lamp? 100-watow? i pstrykam leic?. Czy s? jakie? zastrze?enia co do ostro?ci? Moyzisch: Nie, nie. Na razie wszystko w porz?dku. Czy u?ywa pan centymetra do mierzenia odleg?o?ci mi?dzy obiektywem a kartk?? Moyzisch zada? jeszcze wiele szczegó?owych pyta?. Bazna skrupulatnie wszystko wyja?ni?. Ocena eksperta by?a jednoznaczna: nie dzia?a sam! Wiele innych okoliczno?ci nakazywa?o ostro?no??. Dlaczego ambasador, który obj?? placówk? w Turcji w 1939 r., nagle w 1943 r. zaanga?owa? nowego kamerdynera o podejrzanej przesz?o?ci? Jak Cicero móg? dzia?a? tak zuchwale, wykradaj?c dokumenty z sypialni ambasadora, i jak usz?o to uwadze bardzo do?wiadczonego szefa ochrony ambasady? Za bezpiecze?stwo brytyjskiego poselstwa w Ankarze odpowiada? pu?kownik Montague Reaney Chidson. Pracowa? w kontrwywiadzie od ko?ca I wojny ?wiatowej. W 1940 r. ws?awi? si? brawurow? akcj?. Do jego zada? nale?a?a wówczas penetracja rynku brylantów w Amsterdamie. Gdy Niemcy wkroczyli do miasta, Chidson postanowi? wykra?? ca?y zapas holenderskich diamentów przemys?owych. Przez 24 godziny manipulowa? przy zamkach sejfu, zanim uda?o mu si? pokona? zabezpieczenia i otworzy? drzwi. Pakowa? diamenty do worka s?ysz?c dochodz?ce z parteru g?osy ?o?nierzy niemieckich zajmuj?cych budynek. W ostatniej chwili przedosta? si? na strych i unosz?c pakunek niezwyk?ej warto?ci przedosta? si? dachami w bezpieczne miejsce. Innym wyczynem dzielnego pu?kownika by?o zorganizowanie przerzutu do Anglii królowej Wilhelminy, ksi?cia Bernharda i cz?onków rz?du holenderskiego. Jak wi?c tak do?wiadczony oficer móg? nie dostrzec, co dzieje si? w ambasadzie? W istocie p?k Chidson szybko pozna? tajn? kart? ?yciorysu kamerdynera. Tu? przed wojn? Bazna zosta? zwerbowany przez wywiad w?oski SIM i przeszed? staranne przeszkolenie. W?osi zwracali szczególn? uwag? na przygotowanie techniczne swoich agentów: umiej?tno?? dorabiania kluczy, pos?ugiwania si? wytrychami i otwierania najtrudniejszych zamkni??. To mog?oby wyja?nia? ?atwo??, z jak? Bazna radzi? sobie z zamkami sejfu ambasadora. Chidson czuwaj?cy nad bezpiecze?stwem ambasady móg? by? pierwszym, który przy?apa? Bazn? w czasie wykradania lub fotografowania tajnych dokumentów. Nie by? jedynym, który odkry? zdrad?. W po?owie grudnia 1943 r. do Szwajcarii przyby? Fritz Kolbe, który jako jeden z pierwszych otrzyma? telegram sekretarza Jenkego informuj?cy o kamerdynerze gotowym przekazywa? niemieckiemu wywiadowi tajemnice ambasady brytyjskiej. Kopi? telegramu Kolbe przekaza? szefowi ameryka?skiego wywiadu w Europie, Allanowi Dullesowi. Ten uzna?, ?e nie jest to jego sprawa i postanowi? powiadomi? Brytyjczyków. Skontaktowa? si? z przedstawicielem wywiadu brytyjskiego, ksi?ciem Vandenem Huyvelem. Spotkali si? w kawiarni w budynku ratusza w ma?ej szwajcarskiej mie?cinie Bollingen. Dulles na stoliku po?o?y? gazet?. Dulles: W tej gazecie znajdzie pan kopie telegramów przes?anych do Berlina przez ambasadora niemieckiego w Turcji. Wszystkie mówi? o dzia?alno?ci niemieckiego agenta w waszej ambasadzie. Londyn musi si? dowiedzie? o tym jak najszybciej! Przeciek w tak czu?ym punkcie jak brytyjska ambasada w Ankarze mo?e naruszy? bezpiecze?stwo naszych spraw w wielu innych miejscach. Zaniepokojenie Dullesa by?o zrozumia?e. Alianci przygotowywali wielk? operacj? inwazyjn?, o której ambasady by?y informowane. Istnia?o wi?c niebezpiecze?stwo, ?e Niemcy mog? zdoby? wa?ne informacje o planach inwazyjnych, co mog?oby przes?dzi? o kl?sce. Huyvel schowa? gazet? do kieszeni. Nie zamierza? zwleka? z wys?aniem do Londynu wiadomo?ci otrzymanej od Amerykanina. Doskonale rozumia?, jak wielkim niebezpiecze?stwem mo?e by? dzia?alno?? niemieckiego szpiega w ambasadzie, do której przesy?ano najtajniejsze informacje o przygotowaniach do inwazji we Francji. Po trzech dniach Huyvel zjawi? si? w biurze Dullesa. By? wyra?nie zak?opotany. Huyvel: Chcia?em podzi?kowa? panu w imieniu moich szefów, którzy bardzo ceni? wspó?prac? naszych wywiadów. Dulles: Chyba nie po to pan tu przyszed?? Huyvel: Nie, oczywi?cie, ?e nie. Londyn prosi? mnie o przekazanie, ?e dzia?alno?? agenta o pseudonimie Cycero jest znana, a sytuacja ca?kowicie kontrolowana. Moi szefowie prosz?, by wywiad ameryka?ski nie podejmowa? ?adnych akcji w zwi?zku z t? spraw?. Jak pan doskonale rozumie, mog?oby to skomplikowa? nasze dzia?ania. Krótko mówi?c, moi szefowie uwa?aj?, ?e by?oby najlepiej, gdyby pan zapomnia? o wszystkim. Dulles: To wasza sprawa. I mnie nic do tego. Ju? o niej zapomnia?em. A co ciekawego w Londynie? Dulles nie by? jednak pierwszym, który ostrzeg? Brytyjczyków, ?e w ich ambasadzie w Ankarze dzia?a szpieg. Od czerwca 1943 roku dla wywiadu brytyjskiego pracowa? funkcjonariusz Abwehry w Turcji, dr Erich Vermehren. On zna? spraw? Cicero. Na pocz?tku 1944 roku zbieg? do Londynu. By?o oczywiste, ?e powiedzia? Brytyjczykom, co dzieje si? w ich ambasadzie i jak wa?ne dokumenty s? stamt?d wykradane. W tym samym czasie w biurze Ludwiga Moyzischa w Ankarze podj??a prac? nowa sekretarka Cornelia Kapp. Mia?a doskona?e referencje: by?a córk? niemieckiego dyplomaty. Nikt oczywi?cie nie wiedzia?, ?e pozna?a m?odego oficera z ameryka?skiej misji, w którym si? zakocha?a. Gdy podj??a prac? w biurze Moyzischa, przez jej r?ce przechodzi?y tajne dokumenty S?u?by Bezpiecze?stwa. Pod dyktando szefa pisa?a wiele raportów wysy?anych do Berlina. Po wojnie, b?d?c ju? ?on? ukochanego oficera ameryka?skiego, Cornelia stwierdzi?a... Cornelia: Moim zadaniem w ambasadzie by?o otwieranie poczty, przywo?onej ka?dego wieczora przez kuriera z Berlina. Mia?am wystarczaj?co du?o czasu, aby skopiowa? dokumenty, z których jasno wynika?o, ?e Cycero dzia?a w ambasadzie brytyjskiej. Przekazywa?am kopie dokumentów Amerykanom. Moim zadaniem by?o równie? ustalenie to?samo?ci Cycero. Te dowody wskazuj?, ?e Cicero od pocz?tku by? agentem podstawionym przez wywiad brytyjski lub te? zacz?? dzia?a? na w?asn? r?k?, ale zosta? wykryty przez p?k Chidsona i zmuszony do wspó?pracy z Brytyjczykami. Nie by?oby w tym nic sensacyjnego, gdyby nie fakt, ?e dokumenty, jakie dostarcza? Niemcom, by?y autentyczne, a nie specjalnie sfabrykowane, aby oszuka? Niemców. Mo?na powiedzie?, ?e wywiad brytyjski prowadzi? sprytn? gr?. Dostarcza? Niemcom autentyczne dokumenty, aby nabraliby zaufania do Cicero, a wówczas ?atwiej uwierzyliby fa?szywym informacjom. Jednak?e decyduj?c si? na tak? gr? wywiad brytyjski musia? uwzgl?dni? fakt, ?e ujawni? szyfry. Dokumenty, których fotokopie Cicero przekazywa? Niemcom, by?y odszyfrowanymi depeszami przysy?anymi do ambasady drog? radiow?. Niemieckie stacje nas?uchowe rejestrowa?y te szyfrogramy. Potem wystarcza?o, aby niemieccy kryptolodzy porównali szyfrogramy i dokumentami dostarczonymi przez Cicero, aby mogli z?ama? szyfr i odczytywa? wszystkie depesze nap?ywaj?ce do Ankary oraz kilku innych stolic. Dlaczego wi?c wywiad brytyjski, wiedz?c o tym, zdecydowa? si? zap?aci? tak wysok? cen?. Co mog?o by? stawk? w tej grze? Wywiad brytyjski podsuwaj?c Niemcom Cicero zdecydowa? si? ujawni? szyfry i przekaza? wiele autentycznych dokumentów. Dlaczego zaakceptowano tak wysok? cen?? Jak wysoka by?a stawka w tej grze, skoro zdecydowano si? zap?aci? tak wysok? cen?? Najbardziej prawdopodobna odpowied? brzmi: Europa. A Cicero mia? zaszkodzi? nie Niemcom, lecz Amerykanom i Rosjanom! Premier Winston Churchill zabiega? o to, aby w 1944 roku wojska anglo-ameryka?skie dokona?y inwazji na Grecj? i stamt?d ruszy?y na pó?noc wkraczaj?c do Rumunii, na W?gry, do Czechos?owacji i do Polski. Oznacza?oby to, ?e Armia Czerwona zosta?aby zatrzymana u granic tych pa?stw i po wojnie ta cz??? Europy nie znalaz?aby si? pod wp?ywem Moskwy. Taki plan odrzuca? Stalin, co by?o ca?kowicie zrozumia?e, oraz prezydent Franklin D. Roosevelt. Zdecydowali oni, ?e inwazja zostanie dokonana w pó?nocnej Francji i Churchill nie móg? si? temu sprzeciwi?. Móg? jednak sk?oni? sojuszników do zmiany tej decyzji w inny sposób. Warunkiem powodzenia inwazji by?o zachowanie w tajemnicy daty i miejsca l?dowania wojsk alianckich. Niemcy mieli bowiem we Francji wystarczaj?ce si?y, aby zniszczy? alianckie wojska inwazyjne. Nie mo?na wykluczy?, ?e takie by?o zadanie Cicero: zdradzi? Niemcom, ?e inwazja nast?pi w Normandii. By?o oczywiste, ?e Hitler nakaza?by przerzucenie do rejonu spodziewanej inwazji kilku dywizji pancernych. Amerykanie oczywi?cie zauwa?yliby ruch niemieckich jednostek i musieliby odwo?a? inwazj? na Francj?. Mogliby jej dokona? w Grecji, na czym zale?a?o Churchillowi. Dlaczego wi?c tak si? nie sta?o? To paradoks historii. Hitler nie uwierzy? w informacje od Cicero, gdy? uwa?a?, ?e zosta? on podstawiony przez wywiad brytyjski. Operacja "Cicero" zako?czy?a si? niepowodzeniem. W marcu 1944 roku Cicero umówi? si? na ulicy z Moyzischem. Ten by? wyra?nie przygn?biony. Powiedzia?... Moyzisch: Moja sekretarka znikn??a. Bazna: Co to wszystko znaczy? Moyzisch: To, ?e by?a agentem alianckim i teraz prawdopodobnie jest ju? w Londynie albo Nowym Jorku. Bazna: Czy wiedzia?a o mnie? Moyzisch: Nie. Pewnie teraz odwo?aj? mnie z Ankary. Niewykluczone, ?e lada moment b?d? musia? stawi? si? w Berlinie na przes?uchaniu w Gestapo. Bazna: Operacja "Cicero" dobieg?a ko?ca. ?ycz? panu wiele szcz??cia. Podali sobie r?ce i ruszyli w przeciwne strony. W kwietniu 1944 roku Bazna zrezygnowa? z posady kamerdynera ambasadora Jego Królewskiej Mo?ci. Spod dywanu wydoby? 300 tysi?cy funtów, które wyp?acili mu Niemcy. By? bardzo bogaty. Niewielu szpiegów w historii zdo?a?o w ci?gu 5 miesi?cy zbi? taki maj?tek. Tu? po wojnie za?o?y? du?? firm? sprzedaj?c? u?ywane samochody, a poniewa? interes rozwija? si? doskonale, postanowi? popróbowa? szcz??cia w bran?y budowlanej. Powojenny rozmach inwestycyjny zdawa? si? zapowiada? obfite zyski. Sute ?apówki, jakie dawa? wysokim urz?dnikom, pozwoli?y mu uzyska? ogromny kontrakt na budow? municypalnych domów w kurorcie Bursa. Pewnego lipcowego dnia Bazna uda? si? do nowej siedziby swej firmy. Tu? za Ankar? zatrzymali go policjanci za?o?yli kajdanki i wepchn?li do samochodu. W komisariacie dowiedzia? si?, ?e jest podejrzany o fa?szowanie banknotów. Natychmiast zbiegli si? wierzyciele ??daj?c sp?aty zaci?gni?tych kredytów lub wynagrodzenia szkód, jakie ponie?li, przyjmuj?c od niego fa?szywe funty. Tak, ca?y maj?tek, jaki zdoby? Cicero sprzedaj?c Niemcom tajemnice, by? bezwarto?ciowy. Niemcy wyp?acili mu 300 tysi?cy fa?szywych funtów. W tajemniczy sposób Bazna unikn?? wi?zienia za d?ugi, ale od tej pory ?y? bardzo skromnie w niewielkim wynaj?tym mieszkaniu, gdzie udziela? lekcji ?piewu, zarabiaj?c w ten sposób na ?ycie. Zmar? w 1972 r. jako n?dzarz. Inna wersja mówi, i? po zatrzymaniu przez policj? za rozprowadzanie fa?szywych pieni?dzy w tajemniczy sposób znikn?? z Ankary. Zmar? podobno w Albanii. Do dzisiaj nikt nie rozwi?za? zagadki "Cicero". |
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


