| Sensacje XX wieku - Achille Lauro |
|
|
|
| Sensacje XX Wieku - Artyku?y wojenne | |
|
prezydenta Ronalda Reagana wszed? Caspar Weinberger, sekretarz obrony. Weinberger: Panie Prezydencie, wa?na wiadomo?? z Bliskiego Wschodu. Reagan przerwa? lektur? dokumentów, od jakiej codziennie zaczyna? urz?dowanie w Owalnym Gabinecie, i podniós? si? zza biurka. Weinberger mówi? dalej. Weinberger: Wczoraj, 7 pa?dziernika, palesty?scy terrory?ci uprowadzili w?oski statek "Achille Lauro" w Egipcie, w Port Saidzie. Przed godzin? opublikowali o?wiadczenie, ?e domagaj? si? azylu w Syrii i zwolnienia 50 Palesty?czyków z izraelskich wi?zie?. Reagan: Statek? Uprowadzili? Prezydent by? wyra?nie zaskoczony. Porwania samolotów by?y do?? cz?stym aktem terroryzmu, ale uprowadzenie statku zdarzy?o si? ostatni raz w 1961 roku. Reagan: Ilu jest tam naszych obywateli? Weinberger: Jeszcze nie wiemy. "Achille Lauro" to w?oski statek wycieczkowy. Wyp?yn?? z Genui w rejs po Morzu ?ródziemnym 3 pa?dziernika. Na pok?adzie by?o 748 pasa?erów. W?ród nich prawdopodobnie kilkudziesi?ciu Amerykanów. Nasza ambasada w Rzymie sprawdza to. Po chwili do gabinetu przyby? George Schultz, sekretarz stanu. Powiedzia?, ?e nakaza? ambasadom ameryka?skim w Syrii, Libanie i na Cyprze, aby stanowczo za??da?y od rz?dów tych pa?stw zamkni?cia portów przed uprowadzonym statkiem. Sekretarz obrony Caspar Weinberger zrelacjonowa? swoje dzia?ania. Weinberger: Zaalarmowali?my okr?ty VI Floty, aby gotowe by?y do podj?cia operacji ratunkowej. Oddzia? SEAL jest ju? w drodze. Wkrótce zbierze si? Po??czone Dowództwo Operacji Specjalnych. Reagan: Aprobuj?. Prosz? mnie informowa? na bie??co o decyzjach i rozwoju sytuacji. To niewiarygodne… Uprowadzili statek. Zdziwienie prezydenta by?o ca?kowicie uzasadnione. Palesty?scy terrory?ci nie mieli zamiaru porywa? statku. Opanowanie pok?adu i wielu pomieszcze? jest zadaniem o wiele trudniejszym ni? zaw?adni?cie samolotem. W istocie czterech palesty?skich terrorystów zamierza?o wykorzysta? w?oski statek wycieczkowy jedynie jako ?rodek transportu, który umo?liwi?by im dotarcie do izraelskiego portu Ashdod i zaatakowanie tamtejszych sk?adów amunicji lub rafinerii. Ta akcja mia?a by? odwetem za nalot o?miu izraelskich samolotów F-16, które 1 pa?dziernika zaatakowa?y siedzib? Jasera Arafata, przywódcy Organizacji Wyzwolenia Palestyny. On sam unikn?? ?mierci, ale od izraelskich rakiet i bomb zgin??o 76 osób, g?ównie cywilów. 3 pa?dziernika 1985 roku czterech terrorystów wsiad?o na pok?ad w?oskiego "Achille Lauro" w Genui. By? to du?y statek o d?ugo?ci ponad 200 metrów zbudowany w 1948 roku, mog?cy pomie?ci? blisko tysi?c pasa?erów. W kasynach, barach, restauracjach mieli sp?dza? beztroski czas morskiej podró?y, obs?ugiwani przez czterystu cz?onków za?ogi. W tym t?umie kr?c?cym si? na pok?adach i w korytarzach nie?atwo by?o zwróci? uwag? na czterech m??czyzn o ?niadej skórze. Tym bardziej, ?e oni, jakby obawiaj?c si? zdekonspirowania, zamkn?li si? w kabinie na dolnym pok?adzie i nie opuszczali jej. Nawet posi?ki kazali sobie przynosi? do kabiny. Ta nadmierna ostro?no?? ich zdradzi?a. W poniedzia?ek 7 pa?dziernika statek wp?yn?? do Port Saidu. Kelner, nios?c na tacy obiad dla pasa?erów z kabiny 205, zszed? na dó?. Zawsze przychodzi? o godzinie 13.00, a tego w?a?nie dnia pospieszy? si? i zastuka? do kabiny kilkana?cie minut wcze?niej. Nie zaczeka? na pozwolenie, ?e mo?e wej??, i otworzy? drzwi. Czterej m??czy?ni siedzieli na kojach. Przed nimi na stoliku i na pod?odze le?a?y karabiny Ka?asznikow oraz granaty i rewolwery. Kelner przera?ony zatrzyma? si? w drzwiach. Równie zaskoczeni byli m??czy?ni, którzy czy?cili bro?. Wreszcie jeden z nich zerwa? si? z koi, schwyci? kelnera za r?k? i wci?gn?? do kabiny. Nie wiedzieli, co maj? zrobi?. Nie byli przygotowani na tak? ewentualno??. Zdawali sobie spraw? z tego, ?e przetrzymywanie w kabinie kelnera lub zabicie go na nic si? nie zda. Zapewne kto? wiedzia?, ?e niesie obiad do kabiny 205. Rozpocz??yby si? poszukiwania. Terrory?ci nie mogli czeka?. Schwycili za bro? i przyst?pili do dzia?ania - bez?adnego, chaotycznego, bez ?adnego planu. Tym gro?niejsi stawali si? dla pasa?erów wielkiego statku "Achille Lauro", którzy mieli sta? si? ich wi??niami. W restauracji statku "Achille Lauro" odbywaj?cego wycieczkowy rejs po Morzu ?ródziemnym pasa?erowie zasiadali do obiadu, gdy na sal? wpad?o czterech m??czyzn z karabinami Ka?asznikow i rewolwerami. Dwóch z nich mia?o granaty. Terrorysta: Wszyscy wstawa?! Wstawa? i pod ?cian?! Do ty?u, pod ?cian?! Dwaj terrory?ci pozostali na sali, aby wybra? spo?ród zatrzymanych obywateli Stanów Zjednoczonych i Izraela. Odnale?li w ten sposób 14 Amerykanów, sze?? Angielek i Austriaka, którego nazwisko wskazywa?o, ?e móg? by? ?ydem. Zaprowadzili ich do oddzielnej sali. W tym czasie jeden z terrorystów wtargn?? na mostek kapita?ski. Wystrzeli? kilka razy w sufit, aby przestraszy? marynarzy. Kapitan Gerardo de Rosa wszed? na mostek. Terrorysta skierowa? bro? w jego stron?. Terrorysta: S?uchaj mnie, kapitan! Masz p?yn?? do portu Tartus, w Syrii! I uruchom radiostacj?. Chc? nada? nasz apel! W tym czasie z bazy Little Creek w Norfolk w stanie Virginia wystartowa? Hercules, na pok?adzie którego byli komandosi ze specjalnej jednostki SEAL, trenowani i wyposa?eni w bro? do walki na wodzie. Z Fortu Bragg wyruszy?a grupa komandosów z jednostki antyterrorystycznej Delta, która mia?a wspiera? dzia?ania kolegów, gdy ci szturmowaliby statek. W stan pogotowia postawiono okr?ty VI Floty na Morzu ?ródziemny. Niszczyciel rakietowy "Scott" ca?? moc? silników szed? w stron? Hajfy. Na lotniskowcu "Saratoga" my?liwce by?y gotowe do startu, a samolot EC-135 kr??y? w pobli?u porwanego statku, zak?ócaj?c ??czno?? radiow?. 8 pa?dziernika "Achille Lauro" rzuci? kotwic? na redzie syryjskiego portu Tartus. Do portu nie móg? jednak wej??, gdy? w?adze Syrii nie wyrazi?y na to zgody. O 14.30 terrory?ci nadali wiadomo?? przez radio: Terrorysta: Nie mo?emy d?u?ej czeka?. Zaczynamy zabija? zak?adników. Ju? wybrali ofiar?. By? to ameryka?ski ?yd Leon Klinghofer. 79-letni inwalida poruszaj?cy si? na wózku. W po?udnie wyci?gni?to go z 80-osobowej grupy pasa?erów i trzymano oddzielnie. Terrory?ci powtórzyli gro?b?: Terrorysta: Wpu??cie nas do portu. Nie mo?emy d?u?ej czeka?. Zaczynamy zabija?! O godzinie 15.00 najm?odszy z terrorystów Al-Hassan podszed? do Klinghofera. Podniós? pistolet i strzeli? kilkakrotnie celuj?c w g?ow? i klatk? piersiow? starego cz?owieka. Krew trysn??a na koszul? zabójcy. Cofn?? si? i nakaza?, aby marynarze pomogli mu wyrzuci? cia?o za burt?. Potem Al Hassan pobieg? na mostek. Tam krzykn?? do kapitana de Rossy: Terrorysta: Zabili?my jednego. W??cz radio! Terrory?ci nadali kolejny komunikat. Mówi? spokojnie, jakby chcia? utwierdzi? s?uchaj?cych w przekonaniu, ?e ca?kowicie panuj? nad sytuacj? i gotowi s? wymordowa? wszystkich zak?adników, je?eli ich ??dania nie zostan? spe?nione. Terrorysta: Wyrzucili?my za burt? cia?o pierwszego pasa?era, którego zabili?my strza?em w g?ow?. Za par? minut zrobimy to z nast?pnym. S?uchajcie w Tartus, mamy tu jeszcze wielu. B?dziemy zabija?! Po chwili terrory?ci us?yszeli z g?o?nika: G?os: Wracajcie tam, sk?d przybyli?cie. Po??czenie zosta?o zerwane. Zapad?a cisza. Terrory?ci zrozumieli, ?e czas dzia?a na ich niekorzy??. Zdawali sobie spraw?, ?e zabijaj?c ameryka?skiego obywatela uruchomili zabójcz? bro?: komandosów z jednostek antyterrorystycznych. Taka jest zasada: dopóki nie pop?ynie krew, prowadzone s? negocjacje. Rz?dy wstrzymuj? si? przed wys?aniem do boju komandosów, gdy? zawsze istnieje ryzyko, ?e w czasie walki mo?e zgin?? wielu niewinnych ludzi. Ale gdy terrory?ci zaczynaj? zabija?, nie mo?na ju? d?u?ej czeka?. Dla porywaczy "Achille Lauro" jedyn? szans? ratunku by?o zawini?cie do arabskiego portu. Mogli bowiem liczy?, ?e rz?d arabskiego pa?stwa nie zgodzi si? na akcj? ameryka?skich komandosów, gdy? narazi?by na szwank dobre stosunki z Organizacj? Wyzwolenia Palestyny. Najlepszym schronieniem by?by libijski port, gdzie na pewno mogli liczy? na protekcj? pu?kownika Muamara Kaddafiego, ale trasa by?a za d?uga. W czasie rejsu komandosi mogli zaatakowa?. Porywacze skierowali wi?c statek do miejsca, z którego wyruszyli, do Port Saidu. Wieczorem 8 pa?dziernika statek zakotwiczy? pi?tna?cie mil przed egipskim portem. Ca?y czas trwa?y negocjacje mi?dzy terrorystami i przedstawicielami rz?du egipskiego. Szybko uda?o si? zawrze? porozumienie: terrory?ci zostan? oddani OWP, a zak?adnicy zwolnieni. Przedstawiciel prezydenta Hosni Mubaraka zaproponowa?, aby tak? ugod? potwierdzili ambasadorzy USA, Wielkiej Brytanii, W?och i Niemiec. Ci jednak odmówili, gdy? s?yszeli, ?e zgin?? ameryka?ski obywatel, cho? nie mieli pewno?ci, ?e tak si? sta?o. Wiadomo?? o zbrodni pochodzi?a z depeszy radiowej, przechwyconej przez ameryka?ski samolot. Do Port Saidu przyby? Muhammed Abdul Abbas dowódca terrorystów. Natychmiast nawi?za? z nimi ??czno?? radiow?: Terrorysta: Pos?uchajcie mnie, mówi Abdul. Po pierwsze, pasa?erowie musz? by? traktowani dobrze. Musicie ich przeprosi?, a tak?e kapitana i za?og?. Wyja?ni?, ?e uprowadzenie statku nie by?o waszym celem. Powiedzcie im, jaki by? wasz prawdziwy cel. To by? rozkaz dla terrorystów na statku. Zastosowali si? do niego. Wyja?nili pasa?erom, ?e w istocie chcieli zaatakowa? wojskowe obiekty w izraelskim porcie Ashdod. Napi?cie, jakie wywo?ywa?o zagro?enie ?mierci?, zacz??o zanika?. Terrory?ci wci?? jednak byli na pok?adzie. Nikt nie móg? przewidzie?, czy nagle nie zmieni si? ich nastrój. Zapewne dlatego, obawiaj?c si? jakiegokolwiek zaostrzenia sytuacji, kapitan zdecydowa? si? nada? przez radio fa?szywy komunikat. Kapitan: Wszyscy na statku czuj? si? dobrze. Wszystko jest OK. Dlaczego sk?ama?? Wyja?ni? to kilka godzin pó?niej mówi?c o terrorystach: Kapitan: Ca?owa?bym ich po nogach, ?eby tylko sobie poszli. Wiadomo?? od kapitana sta?a si? dowodem dla rz?du egipskiego, ?e informacja o ?mierci pasa?era by?a fa?szywa. Nie by?o wi?c powodu do akcji si? specjalnych. W po?udnie 9 pa?dziernika do burty "Achille Lauro" dobi?a motorówka, któr? Abdul przyby?, aby zabra? swoich ludzi. Kilka godzin pó?niej statek wp?yn?? do portu. Na pok?ad wszed? Nicolas Veliote, ameryka?ski ambasador. Odszuka? pani? Marylin Klinghofer, aby sprawdzi?, czy informacja o ?mierci jej m??a by?a prawdziwa. Gdy tylko uzyska? potwierdzenie, ?e terrory?ci zabili ameryka?skiego obywatela, zadzwoni? natychmiast do ambasady i poleci? swoim wspó?pracownikom "Powiedzcie ministrowi spraw zagranicznych, ?e ??damy, aby postawili przed s?dem tych sukinsynów". Rz?d Egiptu nie mia? jednak zamiaru podda? si? ameryka?skim ??daniom. Nast?pnego dnia rano prezydent Mubarak o?wiadczy?, ?e zgodnie z porozumieniem terrory?ci opu?cili Egipt. Prezydent zwali? ca?? win? na kapitana de Rose. Powiedzia?: Gdyby kapitan poinformowa? nas, ?e pasa?er zosta? zabity, zmieniliby?my nasz stosunek do ca?ej sprawy. Wygl?da?o na to, ?e mordercy ujd? sprawiedliwo?ci. Ale specjalny zespó? obraduj?cy w podziemiach Bia?ego Domu w Waszyngtonie wiedzia? ju?, ?e prezydent k?ama?. Terrory?ci wci?? byli w Egipcie. Nale?a?o ich schwyta?. Narad? grupy planowania kryzysowego, która 10 pa?dziernika o godzinie 14.00 zebra?a si? w podziemiach Bia?ego Domu w Waszyngtonie, otworzy? wiceadmira? John Poindexter. Poindexter: Wygl?da na to, ?e wszystko sko?czone… Zespo?y SEAL-s i Delta znajdowa?y si? ju? na Gibraltarze, sk?d mia?y powróci? do Stanów Zjednoczonych. Wtedy odezwa? si? pu?kownik Oliver North. North: Panie admirale, z powa?nych ?róde? wynika, ?e prezydent Mubarak ??e mówi?c, jakoby terrory?ci opu?cili Egipt. Za??da?em bli?szych informacji wywiadowczych… Poindexter: Dalej, dalej, pu?kowniku… North: Terrorystów widziano z Abbasem w Sheraton Heliopolis Hotel w Kairze. Je?eli b?dziemy dzia?a? szybko, mo?emy ich schwyta?. Poindexter: Jak pan sobie to wyobra?a? North: Czy pami?ta pan Yamamoto? Pu?kownik North mówi? o przechwyceniu i zestrzeleniu przez ameryka?skie my?liwce w kwietniu 1943 roku samolotu, którym lecia? admira? Isoroku Yamamoto, g?ównodowodz?cy flot? japo?sk? i autor planu ataku na Pearl Harbor. Poindexter: Na boga, nie mo?emy ich zestrzeli?! North: Tak, ale mamy dwie mo?liwo?ci: nasi przyjaciele ich zestrzel?, lub my zmusimy ich do l?dowania. Poindexter: Gdzie mieliby wyl?dowa?? North: Na lotnisku w Sigonella na Sycylii. Poindexter: Niech pan si? skontaktuje z admira?em Moreau. Pu?kownik North zadzwoni? natychmiast do admira?a, który by? przedstawicielem Po??czonych Szefów Sztabów. Ten po dziesi?ciu minutach odpowiedzia?: VI Flota mo?e wykona? zadanie przechwycenia samolotu i zmuszenia go do l?dowania. Godzin? pó?niej North, admira? Moreau, oficerowie wywiadu i sztabowi przyst?pili do planowania akcji. Wywiad donosi?, ?e terrory?ci wystartuj? o pó?nocy z bazy Al Maza na pó?nocny wschód od Kairu w samolocie Boeing 737 pilotowanym przez kapitana Ahmeda Moneeba i zamierzaj? dotrze? do Tunisu. Sk?d ameryka?ski wywiad zdoby? tak dok?adne informacje? Jedno jest pewne: bez pomocy w?adz egipskich nie by?oby to mo?liwe. Mo?na przypuszcza?, ?e rz?d Egiptu w tajemnicy przed arabskimi s?siadami zdecydowa? si? informowa? Amerykanów o zamiarach terrorystów. Dzisiaj wiemy, ?e prawda by?a inna. ?ród?em informacji by? sam prezydent Hosni Mubarak, cho? nie wiedzia? o tym. Porozumiewa? si? z cz?onkami swojego rz?du i s?u?bami specjalnymi za pomoc? telefonu zabezpieczonego przed pods?uchem. To urz?dzenie dostarczyli Amerykanie i by?o niezawodne, ale nie stanowi?o tajemnicy dla Amerykanów, których satelita zwiadowczy rejestrowa? wszystkie rozmowy prezydenta Mubaraka. W ten sposób Amerykanie wiedzieli wszystko o post?pie przygotowa? do wys?ania terrorystów z Egiptu, miejscu z którego mia? nast?pi? odlot, celu podró?y i godzinie startu. Plan, który opracowa?a grupa admira?a Moreau przewidywa?, ?e my?liwce z lotniskowca "Saratoga" do?cign? Boeinga, gdy ten opu?ci egipsk? przestrze? powietrzn?, i zmusz? go do l?dowania na Sycylii. Tam ju? mieli oczekiwa? komandosi z formacji SEAL i Delta, aby uderzy? na samolot, gdyby terrory?ci wzi?li zak?adników. Do prezydenta Reagana, który przebywa? w?a?nie na obiedzie w Chicago, zadzwoni? Caspar Weinberger, sekretarz obrony. Weinberger: Panie prezydencie, ta akcja zniszczy nasze stosunki z Egiptem. Konsekwencje mog? by? nieobliczalne, nawet gdy nasze my?liwce oddadz? tylko strza?y ostrzegawcze. Reagan: Tego si? nie obawiam. Bardziej mnie niepokoi, aby?my nie powtórzyli brutalnej akcji Rosjan, którzy zestrzelili KAL 007. Zaczynajcie dzia?a?. Dowódca lotniskowca Saratoga otrzyma? rozkaz 10 pa?dziernika o godzinie 19.00. Wielki okr?t zakr?ci? na po?udnie, a za?ogi rozpocz??y przygotowania do startu. Id?cy za lotniskowcem nowoczesny kr??ownik USS Yorktown uruchomi? system radarowy AN/SPY-1A, który bez trudu móg? w?ród setek samolotów kr???cych nad Morzem ?ródziemnym zidentyfikowa? egipski samolot pasa?erski. Pierwsze my?liwce F-14 wystartowa?y o 20.15. Poprzedza? je turbo?mig?owy samolot zwiadu elektronicznego E-2C Hawkeye. Dooko?a kr??y?o sze?? powietrznych tankowców, gotowych uzupe?ni? paliwo my?liwców, gdyby akcja przed?u?a?a si?. Okaza?o si? bowiem, ?e egipski samolot w dalszym ci?gu pozostawa? w bazie Al Maza. Wystartowa? dopiero o 22.13. Za?oga E-2C dostrzeg?a go natychmiast na ekranach swoich radarów. Komandor Clifford Ayer meldowa?: Pilot 1: X-Ray do Green jeden cztery. Obiekt na przewidywanym kursie. Pr?dko?? 460 mil na wysoko?ci 34 tysi?cy stóp. Pilot 2: Green jeden cztery do X-Ray, Oscar i November id? na pozycj?. O godzinie 22.45 z lotniskowca Saratoga wystartowa?a druga grupa my?liwców przechwytuj?cych, aby zmieni? samoloty, które by?y ju? w powietrzu od dwóch godzin. Towarzyszy?y im my?liwce, które mia?y os?ania? akcj? w przypadku, gdyby Libijczycy zechcieli wykorzysta? okazj? i zaatakowa? Amerykanów. O 23.23 egipski samolot znalaz? si? w rejonie zasadzki… Egipski samolot Boeing 737, na pok?adzie którego czterej palesty?scy terrory?ci lecieli do Tunisu, znalaz? si? w pobli?u Krety. Wtedy cztery my?liwce Tomcat zrówna?y si? z samolotem. W??czy?y reflektory na skrzyd?ach. Stewardesa Hala Fahm dostrzeg?a dziwny rozb?ysk za oknem. Podesz?a bli?ej. Zobaczy?a, ?e tu? przy skrzydle lec? dwa my?liwce b?yskaj?ce ?wiat?ami. W tym samym momencie dostrzeg? je kapitan Moneeb. Zacz?? wywo?ywa? lotnisko Al Maza, ale w s?uchawkach s?ucha? by?o jedynie monotonny szum. To ameryka?skie samoloty Prowler zak?óca?y ??czno??. Za to po chwili us?ysza? g?os mówi?cy po arabsku: Pilot: EgyptAir 737 le? za eskort? do Sigonella na Sycylii. To operator z ameryka?skiego samolotu w??czy? si? na cz?stotliwo?ci pracy radiostacji egipskiego Boeinga. G?os: Powtarzam, le? za eskort?. Je?eli nie zastosujesz si? do moich instrukcji, zestrzelimy ci?. Kapitan: Mówicie powa?nie? G?os: My?l?, ?e tak… Kapitan Moneeb postanowi? nie sprawdza?, czy to zapewnienie jest prawdziwe. Obecno?? czterech my?liwców potwierdza?a gro?b?. Nie wiedzia?, jakiej s? narodowo?ci. S?dzi?, ?e to W?osi przechwycili jego samolot. Tymczasem kontroler lotów na lotnisku Sigonella patrzy? na zbli?aj?ce si? samoloty, których przybycia nikt nie awizowa?. Wreszcie zg?osi? si? jeden z ameryka?skich lotników: G?os: EgyptAir 737, awaryjne l?dowanie, brak paliwa. W tym samym czasie prezydent Reagan zadzwoni? do premiera Bettino Craxiego prosz?c o pomoc. Interwencja premiera sprawi?a, ?e kontroler wyda? zezwolenia na l?dowanie egipskiego samolotu. Pó? godziny po pó?nocy 11 pa?dziernika egipski Boeing zjecha? z pasa. Tu? za nim pod??a?y samochody ameryka?skich komandosów. Ledwo samolot zatrzyma? si?, a komandosi otoczyli go z broni? gotow? do strza?u. Oczekiwali na sygna?, aby wedrze? si? na pok?ad. Tam palesty?scy terrory?ci byli tak zaskoczeni i zdezorientowani, ?e nie my?leli o obronie. A mo?e Egipcjanie nie pozwolili im zabra? broni na pok?ad. W oddali sta? ameryka?ski samolot transportowy C-141, który mia? zabra? Palesty?czyków, gdyby zostali wywleczeni z kabiny. Wtem jak spod ziemi wokó? ameryka?skich komandosów pojawili si? w?oscy karabinierzy. Te? unie?li bro?. By?o ich wi?cej ni? Amerykanów. Do genera?a dowodz?cego ameryka?skimi ?o?nierzami podszed? w?oski pu?kownik. Pu?kownik: Panie generale, jest pan na w?oskiej ziemi, prosz?, aby zabra? pan st?d swoich ?o?nierzy. Genera?: Niech pan zabierze st?d swoich karabinierów. Tam w samolocie s? bandyci, którzy musz? stan?? przed s?dem! To sprawa Stanów Zjednoczonych! Pu?kownik: By? mo?e to sprawa Stanów Zjednoczonych, ale jest pan we W?oszech! ??dam wycofania pa?skich ludzi! Genera?: Otrzyma?em rozkaz i wykonam go, czy to si? wam podoba czy nie! Pu?kownik: Ja równie? otrzyma?em rozkaz. Powtarzam: prosz? wycofa? swój oddzia?! Trudno powiedzie?, jak zako?czy?aby si? ta wymiana zda? dwóch oficerów sojuszniczych pa?stw, gdyby do genera?a nie podbieg? jeden z ?o?nierzy i poinformowa?, ?e nadszed? rozkaz z Waszyngtonu, aby przekaza? terrorystów w r?ce W?ochów. By? to efekt telefonicznej rozmowy ameryka?skiego sekretarza stanu George'a Schultza z w?oskiem ministrem spraw zagranicznych Gulio Andreottim. Rz?d w?oski obieca?, ?e postawi przed s?dem palesty?skich terrorystów. O trzeciej nad ranem karabinierzy wyprowadzili Palesty?czyków i zabrali ich do wi?zienia. Jednak?e ju? po paru godzinach zwolnili dwóch z nich, którzy nie brali udzia?u w porwaniu statku i do??czyli do Grupy w Port Saidzie. Muhammed Abdul Abbas, który zaplanowa? akcj?, i jego adiutant mieli dyplomatyczne paszporty irackie i chroni? ich immunitet. Odlecieli wi?c spokojnie do Jugos?awii. Czterej Palesty?czycy, którzy brali udzia? w ataku na "Achille Lauro", stan?li przed w?oskim s?dem i zostali skazani na d?ugoletnie wi?zienie. Sprawa uprowadzonego statku i powietrznego przechwycenia egipskiego samolotu dobieg?a ko?ca. Tak si? przynajmniej wydawa?o. Terrory?ci postanowili bowiem krwawo pom?ci? uwi?zionych towarzyszy. |
|
| « poprzedni artykuł |
|---|


